Inkoreportaż: Nomadzi w Tańcu Śmierci

Stacja London Blacfriar’s. Tłumy przelewają się przez piętrowe przejścia, turyści z plecakami i mapami, biznesmeni stukający obcasami, mrowie kolorowych postaci płynie we wszystkie strony. W oddali słychać bicie Big Bena, zbliżają się godziny szczytu, ludzi coraz więcej. Krzyczą, pędzą, rozmawiają, ściskają kubki z kawą, rozmawiają przez telefony, biegną, nie patrząc na siebie nawzajem. Wtem przez szumiący, jednostajny gwar przebija się czysty dźwięk skrzypiec, który jednym pociągnięciem smyczka przecina monotonię. Po chwili dołączają się do niego dwa głosy – jeden wysoki i dźwięczny, drugi – niski, chropowaty, bolesny. Mistyczne słowa w tajemniczym, nieznanym języku splatają się z instrumentami i płyną przez korytarze zatłoczonej stacji metra. Tak nie na miejscu, tak niezwykłe. Śpiew ciemnoskórego mężczyzny zmienia się w warkot jak u dzikiego zwierzęcia. Skórzana kamizela, kilt, antyczna złota biżuteria podzwania przy każdym ruchu. Bije od niego cicha, stanowcza siła, a jego oczy przepojone są bólem. Czysty, niewiarygodnie wysoki sopran stojącej obok niego kobiety, o skórze białej jak śnieg, łączy się z rytmicznym dźwiękiem dzwoneczków, przymocowanych wokół kostek śpiewaków. Tribal Baroque rusza w tan. Ludzie przystają jak zaczarowani, zapominając o swoich obowiązkach. Czas zwalnia bieg.

hqu4754

Czytaj dalej

Reklamy

Book soundtracks #5: muzyka rodem z głowy pisarza FANTASY

Book Soundtrack to seria, w której mieszam litery z nutami – poprzednie wpisy były składankami w rytmach sci-fi, folkowych i acapellowych. Tym razem mam dla Was coś specjalnego. W noworocznym wpisie obiecałam sama sobie i Wam, że w tym roku przygotuję na glanc inkoksiążkę. Nie mówiłam co prawda nic o jej wydawaniu, natomiast dla tak roztrzepanego człowieka jak ja samo jej napisanie będzie już sukcesem 😀 I oto parę dni temu pokonałam jeden z milowych kamieni zalegających na krętej drodze prokrastynacji – mój maszynopis ma prawie 50 stron ♥ Heaven yeah! Trzymajcie za mnie kciuki, a ja dla Was mam prezencik. Dzisiejszy booksountrackowy odcinek poświęcę na inspirujące składanki w sam raz do klekotania w klawiaturę. Może i Was zainspirują 😉

Czytaj dalej

Inkośpiewanki #1: trochę Outlander, trochę Enya, ale nadal krasnolud

Odkąd postanowiłam systematyczne i bez oszukiwania aktywnić na blogu regulaenie – wywiązywałam się ze swojej własnej inkoumowy bardzo porządnie. Nieraz zdarzało mi się pisać na ostatnią chwilę na telefonie, ale PODOŁAŁUJĘ i jak do tej pory opuściłam tylko jeden jakiś zabłąkany wtorek 😀

ALE!

Nie samym blogiem internetowo żyje człowiek, ale i rozmaitemi mediami społecznościowemi, na których tu i ówdzie się działa. Zauważyłam jednak ciekawą rzecz – każde z nich gromadzi zupełnie inną grupę ludzi, w związku z czym przepływ informacji między nimi jest niemal zerowy 😀 To nawet dosyć zabawne, bo można umawiać się z jednymi na wkręcanie drugich, a tych drugich na trzecich… Nie, nie, porzućmy tą ścieżkę… Do ad remu!

Ad rem jest taki, że zapraszam na kolejny wpis z serii podsumowań, które Wam tu na bloga co parę tygodni zbiorczo wrzucam (do tej pory ukazywały się głównie inkogalerie instagramowe, dzisiaj jednak rozszerzymy menu o jutuby). Tym razem coś dla ucha, nie dla oka 🙂

Odkąd pamiętam muzyka mnie ciągła i wołała, i choć nigdy się nią nie zajmowałam jakoś profesjonalnie, postanowiłam przekuć ją w coś inkoholiczkowo-popkulturalnego. Oto efekt. To ja to tu zostawię i wracam do pracy.

Miłego słuchania, Inkoholicy!

Czytaj dalej

Inkorelacja: Chiński Nowy Rok – medytacyjna magia w CSK

Paradoksalnie to właśnie tą chwilę tuż przed samym występem lubię najbardziej – ten szmer rozmów, to podekscytowanie, to pełne napięcia oczekiwanie na coś pięknego, co wydarzy się już-już za chwilkę. Sala Operowa Centrum Spotkania Kultur dostarczyła mi już wielu wrażeń – zaczynając od symfonicznego Accantusa parę lat temu, przez Biblię Audio, na Laibachu, Laboratorium Pieśni i Otavie w zeszłym roku kończąc. Była prawdziwym stołem dla spotykających się kultur – ktokolwiek wymyślił nazwę CSK wiedział co robi, bo rzadko trafia się tak wierna swojej idei instytucja. A jednak, mimo tych wszystkich wrażeń, nadal potrafi mnie zaskoczyć – tak jak Chińskim Nowym Rokiem przedwczoraj. ♥

48268911_10157577566768538_7787709927459389440_n
Czytaj dalej

Book sountracks #4, czyli najpiękniejszym instrumentem jest głos

Kto po moim inkoholikowym insta hula ten wie, że ostatnio niezwykle wprost muzyczny mnie nastrój dopada. Zostawmy jednak na momętę jedną vapor- i synthwave’owe klimaty, którymi się karmię i kontynuujmy serię Book Soundtrack, której to czwarty już odcinek dziś Wam serwuję. Jaki styl dzisiaj na talerzu, jaki instrument, jaka tematyka? Ano całkiem szczególna – dzisiaj, moi mili Państwo, posłuchamy sobie najpiękniejszego ze wszystkich instrumentów na świecie. Głosu.

iqVYJz9

Jak pewnie zdążyliście po inkojutubach się zorientować, pewna miłość w moich muzycznym sercu powstała do wykonań  chóralnych rozmaitych piosenek, zwłaszcza tych z pogłosem podkręconym na maksa i zwielokrotnionych 😀 Kocham je tak mocno, że nawet czasami ośmielam się je wykonywać…

… jednak równie mocno lubię ich słuchać. A słuchać jest czego, oj jest, bo śpiewaków ma planeta Ziemia naprawdę konkursowych.

Czytaj dalej

Inkowywiad: LABORATORIUM PIEŚNI ♫

Mikołajki Folkowe za nami, relacje i wideorelacje też, pył bitewny, zdawałoby się opadł… Ale to tylko złudzenie! 😉 Mam dla Was, Inkoholicy, wywiad, którego przeprowadzenie było dla mnie zaszczytem. Znakomite pieśniarki z Laboratorium Pieśni poznałam jak to ja – przypadkowo, przez internety, zachwycona doszczętnie ich wykonaniem „Kappee” w moim ukochanym fińskim języku. Jednym z moich muzycznych marzeń było usłyszenie tych kipiących piękną, naturalną, pierwotną wręcz energią na żywo – i udało się, i to w moim własnym mieście!

Kim są dziewczyny?

Laboratorium Pieśni – Song Laboratory (world/etno/spiritual/mystic folk music) to trójmiejski, kobiecy zespół pieśniarek, powstały w 2013 roku. Grupa śpiewa i aranżuje tradycyjne pieśni polifoniczne: ukraińskie, bułgarskie, białoruskie, serbskie, albańskie, bośniackie, polskie, a także gruzińskie, skandynawskie, oksytańskie i wiele innych. Pieśni Świata wykonują zarówno a capella, jak i przy akompaniamencie bębnów szamańskich i innych etnicznych instrumentów (m.in. shruti box, dzwonków, przeszkadzajek, fletu, kalimby, mis, gongu), wnosząc w pieśni tradycyjne nową aranżację, przestrzeń improwizacji głosowych, inspirowanych dźwiękami natury, często intuicyjnych, dzikich, kobiecych.

32105022_1939588806091920_1721709516879298560_n

Zapraszam na rozmowę ♫

Czytaj dalej

10 najpiękniejszych piosenek z filmów Disney’a (według Inko)

Co prawda kreskówki i smak dzieciństwa to nie tylko Disney – mimo wszystko ta wytwórnia zajmuje w moim (i nie tylko moim) serduszku miejsce specjalne. Był ze mną od samiutkiego początku i nie mogę się nadziwić przemianom, które zaszły w jego filmach od lat – zarówno tym technologicznym jak i, że tak powiem, światopoglądowym… Ale to już temat na inny artykuł i możecie być pewni, że go poruszę 😉 Dzisiaj jednak chciałabym zająć się zupełnie inną warstwą tych dzieł, warstwą, która od lat niezmiennie i nieprzerwanie zachwyca mnie tak samo – muzyką

Zapraszam na mój prywatny plebiscyt najlepszych Disneyopiosenek

10 najpiękniejszych piosenek z filmów Disney'a.png

Czytaj dalej