7 piosenek patriotyczne… na współcześnie ♪♫

Zbliża się dość ważna dla Polski rocznica – i to nawet jeszcze bardziej szczególna, bo przepięknie okrągła. Nie sposób nie odnieść się do niej, nawet jak na co dzień żyje się blogowo głównie kulturą – bo kultura, jakby nie patrzeć, jest w jakiś sposób pochodną społeczeństwa…

7 piosenek patriotycznych...na współcześnie

Patriotyzm w dzisiejszych czasach jest rozumiany na naprawdę wiele często bardzo odległych od siebie sposobów – a relacja z Polską potrafi być bardzo skomplikowana… Ten temat poruszę w wigilię jedenastego listopada – czyli pojutrze. Dzisiaj natomiast zaserwuję Wam coś nieco lżejszego. Osobiście uwielbiam piosenki patriotyczne (zwłaszcza te mniej depresyjne i w wykonaniu chóralnym) i trochę szkoda mi, że tradycja ich wykonywania tak jakoś zanika w narodzie. Mam wrażenie, że dzieje się tak z jednej prostej przyczyny – jak wiadomo bliższa ciału koszula i czasem ich stylistyka, treść i kontekst są zbyt odległe dla współczesnego Polaka, żeby wzbudzać w nim jakiekolwiek emocje.

Dziś więc zapraszam Was na 7 piosenek, których główną bohaterką jest Polska – ale których nudnymi nazwać nie sposób!

Czytaj dalej

Reklamy

Book soundtrack #3: PRAWDZIWA muzyka z książek

Dzisiaj, jak to zwykle w Book Soundtrackowych wpisach, będzie nieco mniej czytania, a więcej słuchania. Jeśli przegapiliście poprzednie części cyklu, już spieszę z pomocą – tutaj macie pierwszą, o folku z krajów rozmaitych, a tutaj drugą – nuty z krainy science-fiction.

A co będzie dzisiaj? Dzisiaj będzie coś specjalnego – PRAWDZIWE sountracki z książek – moje personalnie ulubione piosenki, które tworzą piękną całość ze swoimi powieściami. Ten wpis wyjątkowo bardziej niż moim zaproszeniem Was w mój świat jest apelem – jeśli znacie jakieś zespoły inspirujące się w swojej twórczości literaturą, dajcie koniecznie znać w komentarzu! Wszystko odsłucham :3

BookSoundtracks#3
Czytaj dalej

Koncert Fisha w Progresji, czyli jak się starzeć z godnością?

Mam taką dziwną relację z niektórymi zespołami muzycznymi, że więcej mam do nich sentymentu niż sympatii. Wiecie co mam na myśli? Albo były one dla mnie ważne w jakimś konkretnym, minionym już momencie życia (Within Temptation), albo były ważne dla kogoś z mojej rodziny i katował mnie nimi swego czasu 24/7 (Garou), albo znam je z bardzo, bardzo wczesnego dzieciństwa. Zawsze kiedy natknę się na taki kawałek (One night in Bangkok, Self Control, Libertine), mój mózg wystrzela w kosmos wielką baterię kolorowych fajerwerków wrzeszcząc : „NARESZCIE TO ZNALEŹLIŚMY!”

Marillion jest dla mnie tymi wszystkimi sentymentami po trochu, dlatego ogrrromnie ucieszyła mnie możliwość małego warszawskiego wyskoku do Progresji, żeby uszy swoje i nogi (tak, zawsze jestem tą dziwną osobą tańczącą wśród stojących) ucieszyć głosem samego Fisha.

31143797_10155444649918587_7692969782202597376_n

Czytaj dalej

Ludzie inkoreportażu #2: Tribal Baroque, współcześni nomadzi

Stacja London Blacfriar’s. Tłumy przelewają się przez piętrowe przejścia, turyści z plecakami i mapami, biznesmeni stukający obcasami, mrowie kolorowych postaci płynie we wszystkie strony.
W oddali słychać bicie Big Bena, zbliżają się godziny szczytu, ludzi z minuty na minutę jest coraz więcej. Krzyczą, pędzą, rozmawiają, ściskają kubki z kawą, rozmawiają przez telefony, biegną nie patrząc na siebie nawzajem. Wtem przez szumiący, jednostajny gwar przebija się czysty dźwięk skrzypiec, który jednym pociągnięciem smyczka przecina monotonię. Po chwili dołączają się do niego dwa głosy – jeden wysoki i dźwięczny, drugi – niski, chropowaty, bolesny. Mistyczne słowa w tajemniczym, nieznanym języku splatają się z instrumentami i płyną przez korytarze zatłoczonej stacji metra. Tak nie na miejscu, tak niezwykłe. Śpiew ciemnoskórego mężczyzny zmienia się w warkot jak u dzikiego zwierzęcia. Skórzana kamizela, kilt, antyczna złota biżuteria podzwania przy
każdym ruchu. Bije od niego cicha, stanowcza siła, a jego oczy przepojone są bólem. Czysty, niewiarygodnie wysoki sopran stojącej obok niego kobiety o skórze białej jak śnieg łączy się z rytmicznym dźwiękiem dzwoneczków wokół kostek obojga. Tribal Baroque rusza w tan. Ludzie przystają jak zaczarowani, zapominając o swoich obowiązkach. Czas zwalnia bieg…

dsc_0705_zpsb0oeew27 Czytaj dalej

Book soundtracks #2: gdyby science-fiction było muzyką

Patrzę na stronę główną Inko i nie mogę się nadziwić, jak ostatnio się na niej serialowo zrobiło – a przecież nie samymi oczami odbiera człowiek! Ma on kilka całkiem potrzebnych zmysłów i, co więcej, każdy z nich można kulturalnie dopieścić. Dzisiaj więc słuchawy na uszy, moi Drodzy, bo zabieram Was na wyprawę w kosmos. Muzyka elektroniczna ma to do siebie, że spuszcza wyobraźnię ze smyczy całkowicie. Polecicie z prędkością światła przez gwiazdy. Muśniecie Jowisza, posurfujecie po pierścieniach Saturna, pogłaszczecie gwiazdozbiór Lwa po grzywie, pomkniecie w dal… A kto wie? Może dotrzecie do krańca naszego wymiaru?…

surfing-astronaut-under-the-colorful-night-sky-digital-art-hd-wallpaper-1920x1080-2150

Czytaj dalej

Laibach w CSK – zatrzęsła się ziemia

Sala Operowa CSK w pełnym napięcia oczekiwaniu aż szumi od szmeru rozmów półgłosem. Za chwilę dojdzie tu nie do spotkania na rozdrożach, a wręcz do kraksy, groźnej kolizji o niewiadomych konsekwencjach. Na jednej scenie spotka się równie legendarny, co kontrowersyjny Laibach i melodyjny, harmonijny Andrzej Panufnik ze swoją Sinfonia Sacra. Światowa prapremiera owocu tego muzycznego zderzenia – utworu Polonia zacznie się tuż za chwilę.

laibach.jpg

Czytaj dalej

„Satysfakcja” (I CAN’T GET NO!)

Tych panów nikomu nie trzeba przedstawiać. Od ponad pół wieku niestrudzenie niosą kaganek rock’n’rolla przez wszystkie kontynenty, drąc się przy tym niemiłosiernie i skacząc po scenie aż miło popatrzeć. Za ich losy zabrał się odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu – Daniel Wyszogrodzki. Oto kolejne, szóste już, wzbogacone o najnowsze wydarzenia wydanie legendarnej „Satysfakcji” – jedynej książki, którą Piotr Stelmach czytał pod ławką.

34757394_226220401503784_812766339646095360_n Czytaj dalej

„Król rozrywki”, czyli rzucam bloga, zapisuję się do cyrku

Jean Valjean z „Nędzników”   Hugh Jackman  Pewien niepoprawny marzyciel od dzieciaka marzy i stworzeniu własnego SHOW. Patrzy ten młodzian na witrynę sklepową i wyobraża sobie siebie we fraku, cylindrze, przed tysięczną publicznością, gdzie wodzirejuje spektaklowi jakiego świat nie widział. Niestety – jak zwykle – szanse są nikłe, bo żyje praktycznie na ulicy i nawet galopujące wizjonerstwo nie pomoże. Heeeehhhh… <wzdycha z uśmiechem kiwając się w tył i w przód> Wszystkie filmy typu „ziszczenie amerykańskiego snu” są właściwie takie same. Ale czy to oznacza, że się je mniej kocha? 😉

104918098-the-greatest-showman-df-25877_r_rgb-1910x1000 Czytaj dalej

Biblia Audio, czyli niesamowity prezent dla Jezusa na urodziny

Niedawno usłyszałam o pewnym ciekawym zwyczaju, który pojawił się w Ameryce – otóż ludzi zaczęli wbijać w śnieg przed swoimi domami tabliczki z napisem „Christmas is about Christ”. W ten szczególny Bożonarodzeniowy dzień chciałabym napisać dla Was coś równie szczególnego 🙂 Opowiem Wam małą historię o wielkim przedsięwzięciu, w którym miałam okazję odegrać swoją maleńką, inkoholiczą rólkę.

Czy mówi Wam coś to logo?

web-biblia-audio-logo

Jeśli tak, przybijcie piątkę, znacie Józefa :3 Jeśli nie – zaraz poznacie.

Czytaj dalej

Polcon, czyli konwentowe Tchnienie Wschodu

Wstyd się przyznać, ale o Polconie w Lublinie dowiedziałam  się z ust miłej pani Fabrykosłownej na Warszawskich Targach Książki. I natychmiast popadłam byłam w otchłań mięciutką samozachwytu, że oto Kozi Gród w swych progach gości tak znamienitych gości. A dzisik zapraszam Was na zdjęcia z owego wydarzenia, które oddają moje mocno detaliczne podejście do fotoreportażu. 😀

dsc_2617_zpseqqnk73t

Czytaj dalej