„Księga nocnych kobiet”, czyli literacki czarny diament

Dzisiaj taryfy ulgowej nie będzie. Dzisiaj zobaczycie, że „Droga do domu” to kaszka z ciepłym mleczkiem podana o poranku prościutko do łóżka.

Lilit rodzi się jako niewolnica, ale nikt nie potrafi jej zniewolić. W jej żyłach płynie „krew Kromanti, co nigdy nie zna stanu niewolnego, zmieszana z białą krwią, co zawsze zna wolność, i gna w żyłach Lilit jak pożar lasu”. Inne niewolnice dostrzegają w dziewczynie obecność ciemnych, pradawnych mocy. Patrzą w zielone oczy tej „rogatej duszy” z podziwem i przerażeniem. Widzą w Lilit sprzymierzeńca w swojej sprawie – w zaciszu pobliskiej jaskini planują bowiem rewoltę przeciwko znienawidzonemu massa, nadzorcom i batowym. Z czasem jednak niepokorna czarna dziewczyna zaczyna stanowić zagrożenie dla pozostałych negra. Jej lojalność wobec białego massa może zaprzepaścić długie przygotowania…

22228126_1488368074585810_3322957641686909032_n Czytaj dalej

Reklamy

„Światło między oceanami”, czyli o złych decyzjach dobrych ludzi

Przelećcie oczyma fotosy w dzisiejszej recenzji. Jak Wam to wygląda? Prawdopodobnie źle Wam to wygląda. O, Inkoholiczka, niby taka ą-ę, a tu ordynarne romanse czyta i jeszcze się chwali. I właśnie taki był zamysł, ale niestety – zupełnie nie wyszło. Wyszło tak, że zamiast się rozerwać i łezkę wzDruszenia spod oka obetrzeć to się zasmuciłam i zryczałam jak, nie przymierzając, bober.

light-between-oceans-002

Czytaj dalej

TOP 7 kandydatów na męża, czyli popkulturalni misterzy

Każda fangirl ma w swoim życiu taki okres (jeden, dwa, ewentualnie sześćset), w którym kocha się na zabój w jakimś fikcyjnym charakterze. Ale to, że ktoś jest wymyślony, nie znaczy, że nie istnieje, prawda? 😀 Więc kochać można bez przeszkód.

marry

Temat jest ważki i wiecznie aktualny, poruszenia godzien! Drogie Inkoholiczki-Książkoholiczki i Fangirle wszelkiej maści – dziś coś dla Was. Jak uczyła mistrzyni Danuta Norek – kobieta już tak ma, że wychodzi za mężczyznę, przy którym czuje się bezpiecznie, a zdradza z tym, przy którym czuje się niebezpiecznie. Dzisiaj będzie o tych pierwszych – idealnych popkulturalnych kandydatów na małżonków. Marzenie każdej spragnionej ciepła domowego ogniska fangirl.

Kolejność losowa, nie ma faworytów – wybór należy do Was, drogie Panny!

Kto na pierwszy ogień? Nie kto inny, jak… Czytaj dalej

6 viralowych seriali okiem Inkoholika, czyli HBOwe-NETFLIXowe rozkminy

Serialogapienie w moim, inkoholiczym przypadku wygląda bardzo podobnie do czytania książek – wciskam tą czynność jak plastelinę w rozmaite wolne chwile, wydzierając bezlitośnie kotom. Kiedy więc w domu jest coś do sprzątnięcia, paznokieć jest niepomalowan, ząb nieumyty lub kanapka nieugotowana – w tle leci czynność, a głową siedzę w serialu. I przy tym jak tasiemcowe potrafią być produkcje to ja innej opcji oglądania dla siebie nie widzę – świadomość tych przesiedzianych przed kąputrem bez ruchu dziesiątek godzin zbyt by mnie przytłoczyła. O ulubionych serialach i starociach uwagi wartych będzie inną razą. Dzisik opowiem ja Wam jak z inkoholiczego punktktktktu widzenia prezentują się produkcje najznańsze, najbestsellersze, viralowe wręcz – przybyłem, skosztowałem i własnym oczom nie wierzę. To jadymy!

Czytaj dalej

Who is muse?, czyli o „Muzie” Burton słów malowanych akrylem kilka

Zima jak zwykle zaskoczyła drogowców, natomiast pewna bardzo ważna premiera zaskoczyła z kolei Inkoholiczkę. Oba zaskoczenia odbyły się zupełnie zgodnie ze swoim programem i zastały obie grupy zaskoczonych z rękami ordynarnie umieszczonymi w nocniku. Nic to jednak straconego, panie Władziu, do Erło się wyrobim! Pan Zbyszek z kamratami jął więc już posypywać lód solą i piaskiem na jutro, Inkoholik zaś siadł do klawiatury i stukocze stuk-stuk. A nad czym dzisik stukocze? A nad „Muzą” Pani Dżesi Burton.

Świat wielkiej sztuki, jeszcze większych namiętności i tajemniczy obraz, który skrywa więcej niż tysiąc słów. Po jednej stronie płótna dziewczyna trzyma odciętą głowę swojej siostry, po drugiej − lew, który za chwilę poderwie się do zabójczego skoku… Obraz, który latem 1967 roku trafia do renomowanej galerii w Londynie, elektryzuje środowisko marszandów. To może być „śpioch”, dzieło młodego hiszpańskiego artysty z lat 30. XX wieku zaginione w trakcie wojny. Potwierdzają to listy z muzeum Prado oraz fundacji Peggy Guggenheim. Wskutek szczególnego zbiegu okoliczności stenotypistka zatrudniona w galerii, 26-letnia Odelle Bastien, trafia na trop fascynującej historii z Andaluzji roku 1936. Losy Harolda Schlossa, Żyda z Wiednia, który pośredniczy w sprzedaży dzieł Kokoschki, Klee i Klimta, jego pięknej żony Sary i niezwykle uzdolnionej córki Oliwii, w nieoczekiwany sposób splotą się z jej własnym. Czarnoskórej imigrantki z Trynidadu, która choć nagrodzona prestiżowym literackim wyróżnieniem za debiutanckie opowiadanie, z trudem znajduje swoje miejsce w ksenofobicznym Londynie. W tej pięknej powieści Jessie Burton raz jeszcze porywa nas w czarowny świat sztuki i artystów, namacalnie wręcz dając odczuć atmosferę minionych dekad, pełną wewnętrznych napięć i niepokoju. Mądra i poruszająca książka o kobiecości, miłości, wolności i sztuce.

Tako piszo.

14884480_1152217921534162_1499647626101938630_o_zpsupsxcxnr

Czytaj dalej

„Puste niebo”, czyli oniryczny po Lublinie przewodnik

Okrutna i mroczna, czasem wesoła, a czasem smutna powieść o wschodniej Polsce czasów Brunona Schulza, sterowców, rabinów i rewolucji.
„Puste niebo” prowadzi czytelnika przez podziemia, zakamarki i zaułki starego Lublina, wysmakowanym, pełnym leśmianizmów językiem opowiada przesyconą erotyzmem historię o ludziach, mieście i świecie, których już nie ma.

Uwielllbiam takie blurpy, które nie mówią mi dokładnie nic 😀 Będąc jednak półkrwi Lubellą i obywatelką Wschodupolski z urodzenia i przekonania nie mogłam sobie pozwolić na po-prostu-zignorowanie powieści, która głównego bohatera czyni z miasta, które codziennie wszerz i wzdłuż przemierzam z plecaczkiem na plecach, kotoczapką na głowie i książką w ręce. Przybyłem, przeczytałem i do wniosku doszedłem, że ciężko byłoby ten blurpik napisać inaczej 😉

dsc_1534_zpshtonqhyj Czytaj dalej

„Droga do domu”, czyli afrykańska saga tętniąca życiem

Epicka opowieść rozpisana na siedem pokoleń i rozpięta pomiędzy dwa kontynenty.
XVIII wiek, Ghana, zachodnie wybrzeże Afryki. Dwie przyrodnie siostry mieszkają w odległych wioskach, nigdy się nie spotkały, nie wiedzą nawet o swoim istnieniu.
Pierwsza z nich, Effia, poślubia angielskiego kolonizatora, dowódcę twierdzy Cape Coast Castle i żyje u boku kochającego męża. Druga, Esi, trafia do twierdzy w dramatycznych okolicznościach. Uprowadzona, wrzucona do lochu, zostaje następnie wysłana za ocean i sprzedana jako niewolnica.
Yaa Gyasi, nowa gwiazda literatury amerykańskiej, z ogromnym wyczuciem i talentem opowiada dalsze losy bohaterek i ich potomków. Efektem jest niezwykła powieść, rozciągnięta w czasie na niemal 300 lat. Mroczne czasy niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych, europejska kolonizacja Afryki, walka czarnych Afroamerykanów o równouprawnienie, marzenie o awansie społecznym, rodzinne tragedie, zawiść, zazdrość, chwile szczęścia i w końcu miłość – Droga do domu to wciągająca saga i prawdziwa eksplozja emocji. Powieść bardzo amerykańska, a jednocześnie pełna afrykańskiej magii.

Uwielllbiam sagi rodzinne, a „Homecoming” kusiło już od dawna. Dzięki współpracy z Wydawnictwem Literackim siadamy więc w afrykański ekspres i wio, nie traćwa czasu!

dsc_1237_zps63jcacbd

Czytaj dalej

Zmysłowy reportażoprzewodnik, czyli „100 miejsc we Francji, które każda kobieta powinna odwiedzić”

Ostatnio Francja z wiadomych przyczyn nie kojarzy się potencjalnym turystom zbyt dobrze. Stając wew poprzek tsunamiowej fali negatywnych, prawdaż, emocji <bulgot z karafki>, wzięłam się zmysłowy, detaliczny i totalnie, obezwładniająco kobiecy reportażoprzewodnik właśnie z krainy ślimaków, żabich udek, akordeonów, przekrzywionych berecików i białych skarpetek. Przed Państwem <oklaski i fanfary>… „100 miejsc we Francji, które każda kobieta powinna odwiedzić” pióra niejakiej Marci (to oficjalne zdrobnienie od imienia Marta).

dsc_1063_zpsygzh7ncg Czytaj dalej

„Ross Poldark” & „Demelza”, czyli para jak spod pióra Austen

Sprawa jest taka. Ross Poldark, komes możny i mężny, wraca z wojny do swego rodzinnego dworu. Niestety, nie czekają na niego dobre wiadomości. Zamiast miłego, rodzinnego obiadku i prezentów powitalnych zastaje brud, smród i ubóstwo, chałupę w ruinie i na dodatek zadłużoną. A tata niestety zszedł był wziął, i to parę miesięcy temu, na miejscu synowi pozostawiając jedynie pijaniusieńkiego w sztok sługę, ledwo przędącą kopalnię i kłopoty ze skabówką. Żeby było weselej, kobieta, o której marzył przez dwa lata wojny i która przed nią darzyła go wzajemnością, jest już po słowie z jego najlepszym compadre. Chciałoby się więc rzec: sprawa się rypła.

SAM_0091

Ross jednak nie z rzepy ulepiony i nie w rurkach chodzący. Mężnie bierze się z życiem za bary i nie daje się tak łatwo przewrócić w błotko. Przed Wami świetnie poprowadzona fabuła zatopiona w niezwykłym klimacie, który wręcz wylewa się z kolejnych stron – porównałabym go z właśnie z Austenowymi i Brontë’owymi dziełami. Tym razem tylko (może to z powodu płci autora? 😉 ) fabuła nie opiera się wyłącznie na skupionych na marzeniu o małżeństwie kobietkach, a nawet jest dość skomplikowana. W jej ogromnie bogaty skład wchodzą głównie skomplikowane relacje międzyludzkie, męski honor i, co gorsza, kobieca przewrotność, konflikty międzyklasowe i po raz kolejny problemy ze skarbówką (Ross obejmuje po ojcu kompleks kopalni, które przędą tak średnio bym powiedział). Jest więc na czym się pogmatwać.

Czytaj dalej

„Królowa lodów z Orchard Street”, czyli o silnej-i-niezależnej kobiecie

„W roku 1913 Malka Treynovsky, jeszcze jako dziecko ucieka z rodziną z Rosji do Nowego Jorku. Zaraz po przyjeździe ulega wypadkowi i zostaje porzucona na ulicy. Przygarnia ją włoska rodzina  sprzedawców lodów, od której uczy się fachu. Musi ciężko pracować i udaje jej się przetrwać tylko dzięki sprytowi i pomysłowości. Kiedy dorasta  zakochuje się w niepiśmiennym radykale Albercie – wsiadają razem do furgonetki z lodami i wyruszają w podróż po Ameryce. Powoli dziewczyna staje się Lillian Dunkle, nieugiętą bizneswoman stojąca na czele lodowej fortuny. Jej droga do wielkich pieniędzy i sławy jest nieodłącznie spleciona z dziejami Ameryki. Śledząc jej losy stajemy się świadkami prohibicji, drugiej wojny światowej czy czasów disco.”

ko1_zps1buudkw0

I tak pewien kulejący maluszek, zupełnie zagubiony w nowym świecie, na którego własna matka wypięła się publicznie, uczy się żyć. Uczy się szukać własnych marzeń, dążyć do ich spełnienia ze wszystkich sił, sprytnie i przebiegle manipulować, a wrogów nie pokonywać, tylko miażdżyć.

Czytaj dalej