50 twarzy POSTAPO – rozmowa z Dominiką Tarczoń

Pod tym wabiącym tytułem, w który właśnie kliknąłeś, kryje się rozmowa z nikim innym, jak tą oto tajemniczą panią w różowej bluzeczce z fotografii poniżej. Jeśli jej jeszcze nie znasz, nie wiesz, że ten uśmiech zwiastuje rychłą, obfitującą w katastrofy apokalipsę, na którą wyśle Cię z plecakiem pełnym szpeju i śpiewem na ustach. Przed Wami… <proszę o werble i wybuchy nuklearne> Dominika Tarczoń! (pseudonim okupacyjny: Nerd Kobieta)

40064503_2219542341408179_6657706767775956992_n

Tym razem w repertuarze owego śpiewu, z którym to na ustach w podróż wyruszycie, króluje „Pieśń o Warszawie” – najnowsza powieść Dominiki, której miałam przyjemność patronować. Jeśli jeszcze nie czytaliście mojej recenzji, znajdziecie ją tutaj, możecie też kopsnąć się już do księgarni, bo dumna premiera miała miejsce w zeszłym tygodniu i Oskar wylazł z kanałów na półki sklepowe, rozsiadł się i siedzi. Ale na razie zajmijmy się jego stworzycielką – przed Wami strzelanina shot-shot, pytanie-odpowiedź, a więc dość niezwykła dla mnie, ale ciekawa forma wywiadu. Poruszyłyśmy nieco mniej tematów niż 50, ale… Czyż ja mogłam nadać tej rozmowie inny tytuł? 😀

jdzd7zs Czytaj dalej

Reklamy

Recenzja patronacka: „Pieśń o Warszawie”

Kiedy zginie roślinność, ludzkość umrze razem z nią.
Oskar żyje na granicy społeczeństwa po tym, jak oskarżono go o tajemnicze morderstwo. Warszawiacy już wydali na niego wyrok, zwłaszcza że znał ofiarę. Co naprawdę stało się tamtego tragicznego dnia?
Chłopak otrzymuje zadanie, od którego zależy jego los – bezlitosny wyrok lub całkowita amnestia.
Pieśń o Warszawie to opowieść o poczuciu winy, nadziei i trudnych wyborach. Wszystko to na tle postapokaliptycznej Warszawy i umierającego świata.

I jak Wam to brzmi? Bo mi przepysznie – zwłaszcza, że za piórowymi sterami zasiadła królowa polskiego obszaru postapo – sama Nerd Kobieta!

 

Czytaj dalej

5 typów konwentowiczów, czyli co dla kogo na FALKONie

Sztandarowy lubelski konwent zbliża się wielkimi krokyma. Brunetce na plakacie już powiewają włosy, Cytadelo-Syriuszowcom praca w rękach się pali, konwentowcy wysupłują ze swych kieszeni wszelkie gromadzone tam miesiącami drobniaki i powoli zaczynają się porządnie emocjonować. No właśnie – konwentowcy. To uczestnikami stoi każdy tego typu event – fanami właśnie. A kto po konwentach szlaja się, włóczy i wałęsa nałogową mniej lub bardziej, zobaczy na każdym z nich kilka gatunków fantastów w ich naturalnym środowisku. Zapraszam dzisik na wycieczkę  z kamerą  z piórem z klawiaturą wśród Falkonowej dżungli. Dla każdego z nich mam garść subiektywnie wybranych z programu propozycji – a nuż coś przedstawicieli zaciekawi! 😉 Także każdemu według potrzeb, wiśta wio, jadymy.

FALKON620x320

Czytaj dalej