Pelikan Edelstein Sapphire, czyli lekarstwo na niezdecydowanie

W serii Edelstein zdecydowanie dużo jest niebieskości. Tu uaktywnia się podejrzliwość rozkochanego w bordach i zieleniach serduszka – hola, hola, czyżby to nie faworyzowanie? Kiedy jednak bliżej przyjrzałam się każdemu z nich, nawet moje niewprawne oko dostzregło wyraźne różnice pomiędzy nimi. Sapphire ma w sobie nutkę fioletu co mi osobiście bardzo się podoba. No i ta Edelsteinowska butelka, ach :3

Czytaj dalej

Pelikan Edelstein Amethyst, czyli obiekt pożądania

Jasny fioletowy z lekką nutą różu – to jest coś, czego w zestawie szlachetnych kamieni do tej pory brakło. Godnie reprezentuje swój gatunek jako Pelikan Ink of the Year 2015. Łaził mi po głowie i byłam go ciekawa od jakiegoś czasu, więc kiedy wpadł mi w łapki miłość do fioletów przeżyła swój gwałtowny nawrót – choć na co dzień preferuję znacznie ciemniejsze sztuki. Można powiedzieć, że wolę, no, te… Brunetki.

Czytaj dalej

Piórowe akty, vol. 1

Zapraszam na mini fotorelację z ostatniego, małego spotkania Notesomaniaków, Piórowców i Inkoholików. Niewyżyty twórczo byt złapał się za aparat. Zapraszam na pierwszą część zdjęciowych pióroaktów! :3 Które nawiasem mówiąc popełniać będę prawdopodobnie regularnie. Od czasu do czasu i pisarczykoczytaczom przyda się trochę zdjęć dla oka ucieszenia 😉

 


 

DSCF6199
Czytaj dalej

Pelikan Edelstein Garnet, czyli płyyynie, inkaust płynie po polskiej krainie

Pelikan Edelstein Garnet został wybrany na króla całej serii w roku 2014 i okrągłe 365 dni nosił koronę z dumną plakietką „Ink of the Year”. Po bardzo udanej Turmalinie i całkiem przyzwitym Amber miał wysoko postawioną poprzeczkę. Tym razem padło na ciemną czerwień. Tu moje rozkochane we wszelkich bordach serce fiknęło entuzjastycznego kozła. Kiedy przyszła zaś próbeczka natychmiast w radosnych pląsach napełniłam pierwsze z brzegu dostępne pióro i jęłam rozpisywać. I ze stalówki lekko z początku przerywanym strumieniem popłynęła bardzo przyjemna czerwień.

Czytaj dalej

Pelikan M150, czyli ucieleśnienie Klasyki

Ponoć jak zaczynać przygodę z Pelikanami, to tylko od M150. Ja moją zaczęłam od P30, ale czy to oznacza, że z Panem Em Stopięćdziesiątką już nie mogę mieć do czynienia? Nie tak znowu ostatnio znalazł się w moim piórniczku ten właśnie gagatek z potłuczonym tyłeczkiem -chyba ktoś go sprał, pewnie się szlajał po mieście wieczorami. Ale czy używany znaczy gorszy? A nie! bo używany znaczy, że sprawdzony, o! DSCF2493_zpshwmn4pjh.jpg Czytaj dalej