Inkopodziękowania: FALKON 2018

Tym razem nie będzie klasycznej fotorelacji, Inkoholicy. Jeśli chcecie zobaczyć zdjęcia, umieściłam je w albumie na Inkoholiczych Facebookach, zapraszam serdecznie do oglądania.

Ten Falkon był dla mnie szczególny, bo pierwszy raz odwiedziłam go nie jako gość, a jako troszeczkę gospodarz – i powiem Wam, że bardzo mi się ta perspektywa spodobała! 🙂

 

 

Czytaj dalej

Reklamy

Ludzie inkoreportażu #2: Tribal Baroque, współcześni nomadzi

Stacja London Blacfriar’s. Tłumy przelewają się przez piętrowe przejścia, turyści z plecakami i mapami, biznesmeni stukający obcasami, mrowie kolorowych postaci płynie we wszystkie strony.
W oddali słychać bicie Big Bena, zbliżają się godziny szczytu, ludzi z minuty na minutę jest coraz więcej. Krzyczą, pędzą, rozmawiają, ściskają kubki z kawą, rozmawiają przez telefony, biegną nie patrząc na siebie nawzajem. Wtem przez szumiący, jednostajny gwar przebija się czysty dźwięk skrzypiec, który jednym pociągnięciem smyczka przecina monotonię. Po chwili dołączają się do niego dwa głosy – jeden wysoki i dźwięczny, drugi – niski, chropowaty, bolesny. Mistyczne słowa w tajemniczym, nieznanym języku splatają się z instrumentami i płyną przez korytarze zatłoczonej stacji metra. Tak nie na miejscu, tak niezwykłe. Śpiew ciemnoskórego mężczyzny zmienia się w warkot jak u dzikiego zwierzęcia. Skórzana kamizela, kilt, antyczna złota biżuteria podzwania przy
każdym ruchu. Bije od niego cicha, stanowcza siła, a jego oczy przepojone są bólem. Czysty, niewiarygodnie wysoki sopran stojącej obok niego kobiety o skórze białej jak śnieg łączy się z rytmicznym dźwiękiem dzwoneczków wokół kostek obojga. Tribal Baroque rusza w tan. Ludzie przystają jak zaczarowani, zapominając o swoich obowiązkach. Czas zwalnia bieg…

dsc_0705_zpsb0oeew27 Czytaj dalej

7 dowodów na to, że Finowie są dziwni (ZJADŁAM RENIFERA)

Że Finlandię kocham miłością gorącą na tyle, żeby lodowce bieguna stopić – to wiecie. Ale właśnie sobie uzmysłowiłam, że bardzo mało Wam tu na inkoholiczych łamach opowiadałam o moich z tym krajem doświadczeniach – w tym również tych podróżniczych. Nic to jednak straconego – ochładza się, więc i o północne nastroje łatwiej. Zacznę od Finów in a nutshell – żebyście mieli pojęcie z jakim ludem mamy tu do czynienia 😉

meanwhile_in_finland

Wpis będzie rojący się od śmiesznych grafik (bo już niedługo nie będzie wolno).

Czytaj dalej

4 sposoby na bezbolesną naukę języka obcego, czyli jak się nie narobić…

Zapewne większość z Was miała kiedyś taką sytuację nieprzyjemną wielce, że chciała coś umieć, a nadal, jak za złość, nie umiała. Okropne to uczucie, a zwłaszcza jak sobie człowiek zda sprawę, że trzeba mnóstwo wysiłku w zmianę tego stanu rzeczy włożyć. Szczególnie ta sytuacja robi się irytująca gdy przychodzi do nauki języków – założę się, że każdy ma jakiś ten jeden wymarzony, wyśniony… i nigdy nie nauczony. A ponieważ, zapewniam Was, jestem dokładnie tak samo leniwa jak Wy, spieszę Wam z pomocą. Oto 4 sposoby, żeby zrobić, a się nie narobić. Na dodatek one wymiernie działają – mogę Wam to udowodnić na własnym przykładzie.

54ff784737d21-lilbub-lgn

To jeszcze nie ja, tylko kot gnany pędem wiedzy. Sposoby niżej.

Czytaj dalej

„Ułuda”, czyli psychodeliczny trip po Indiach

Nie byłam nigdy typem szczególnie w Indiach zafascynowanym – dobrze wiecie, że to raczej Północ leży w kręgu moich zainteresowań. Drogi literackie różnie jednak czytelnika wiodą (czytaj: obok stoiska Świata Książki na tegorocznych WTK), różnych ludzi ciekawych człowiek na drodze swej spotyka (czytaj: Kubę i Agnieszkę – dzięki!). I tak oto znalazłam się w samym środku „Ułudy”, której premiera zbliża się wielkimi krokami – już 20 czerwca, za kilka dni dosłownie. Zanim zacznę opowiadać, radzę ustawić się w blokach startowych w pozycji ready – tak asekuracyjnie, żebyście mieli dobry wylot do księgarni, jak już skończycie czytać! 😉 Bo będzie za czym biec!

ułuda tło Czytaj dalej

„अन्नपूर्णा Annapurna”, czyli wyprawa oczami himalaisty

Nigdy nie byłam szczególnie zainteresowana tematyką alpinizmu czy himalaizmu – ot, po prostu wiedziałam, że coś takiego istnieje. Po górach lubię chodzić, ale równie mocno po lesie, nad morzem, czy gdziekolwiek indziej, gdzie jest natura. Tym bardziej byłam sama zaskoczona swoją reakcją na sprawę Tomka Mackiewicza – autentycznie, jak nigdy do tej pory żadne tego typu relacje niewiele mnie obchodziły, tak wtedy czułam się bardzo dotknięta, zaangażowana, jakby chodziło o kogoś kogo znam. Sprawa skończyła się jak się skończyła, a ja daleka jestem od wypowiadania się na jej temat – bo po prostu zupełnie się na tym temacie nie znam. Ale zainteresował mnie, nie powiem. Postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat i właśnie wtedy wpadła mi w ręce „Annapurna”.

28157643_1794278094211907_9148783251085590528_n

Czytaj dalej

Biblia Audio, czyli niesamowity prezent dla Jezusa na urodziny

Niedawno usłyszałam o pewnym ciekawym zwyczaju, który pojawił się w Ameryce – otóż ludzi zaczęli wbijać w śnieg przed swoimi domami tabliczki z napisem „Christmas is about Christ”. W ten szczególny Bożonarodzeniowy dzień chciałabym napisać dla Was coś równie szczególnego 🙂 Opowiem Wam małą historię o wielkim przedsięwzięciu, w którym miałam okazję odegrać swoją maleńką, inkoholiczą rólkę.

Czy mówi Wam coś to logo?

web-biblia-audio-logo

Jeśli tak, przybijcie piątkę, znacie Józefa :3 Jeśli nie – zaraz poznacie.

Czytaj dalej

9 rzeczy, które spotkają Cię w Drodze do Santiago de Compostela

Dość rzadko na moim blogu pojawia się prywata – i bardzo to sobie cenię i to się raczej nie zmieni. I dzisiaj prywaty też nie będzie, ale bardzo chciałabym podzielić się z Wami pewnym Travel-Inkowym podbojem, największym w moim życiu. Choć może słowo „podbój” jest tu zupełnie nie na miejscu, bo w tej akurat podróży nie tyle chodziło o cel, co o samą Drogę.

Poszłam do Santiago. Z buta. Plan był 120 kilometrów, wyszło gdzieś około 100, ale jak dla mnie nadal dużo. A duszą pielgrzymkową nie jestem, zaznaczam to na wstępie.

To, co tam się stało nie da się zawrzeć w jednym wpisie, nie da się nawet w stu wpisach zawrzeć, zapewniam Was. Ale mogę Wam wskazać 9 rzeczy, które przytrafią Wam się w Drodze do Santiago. Na pewno.

20170919_190228
Czytaj dalej

Polcon, czyli konwentowe Tchnienie Wschodu

Wstyd się przyznać, ale o Polconie w Lublinie dowiedziałam  się z ust miłej pani Fabrykosłownej na Warszawskich Targach Książki. I natychmiast popadłam byłam w otchłań mięciutką samozachwytu, że oto Kozi Gród w swych progach gości tak znamienitych gości. A dzisik zapraszam Was na zdjęcia z owego wydarzenia, które oddają moje mocno detaliczne podejście do fotoreportażu. 😀

dsc_2617_zpseqqnk73t

Czytaj dalej

„Szepty kamieni”, czyli jak znienawidziłam turystów w Islandii

Szczerze mówiąc Islandia mnie nigdy nie ciągnęła. Znacznie bardziej od lodowca na środku oceanu i czarnej plaży wolę fińską leśną głuszę. Jest jednak coś niezaprzeczalnie intrygującego w tym skrawku ziemi, który wygląda, jakby był z jakiejś innej zupełnie planety, ba, nawet galaktyki. Zainteresowanie podróżami tam wciąż i coraz szybciej rośnie, a jak pisał narodowy wieszcz, balon rośnie, że aż strach, przebrał miarę no i… :

20246195_1425920160830602_1982400782254146261_n

No i trach. I po literaturę nie z tej ziemi sięgnęłam i ja. Przed Wami „Szepty Kamieni” pióra Bereniki Lenard i Piotrka Mikołajczaka z bloga Ice Story.

Czytaj dalej