Inkoreportaż: Nomadzi w Tańcu Śmierci

Stacja London Blacfriar’s. Tłumy przelewają się przez piętrowe przejścia, turyści z plecakami i mapami, biznesmeni stukający obcasami, mrowie kolorowych postaci płynie we wszystkie strony. W oddali słychać bicie Big Bena, zbliżają się godziny szczytu, ludzi coraz więcej. Krzyczą, pędzą, rozmawiają, ściskają kubki z kawą, rozmawiają przez telefony, biegną, nie patrząc na siebie nawzajem. Wtem przez szumiący, jednostajny gwar przebija się czysty dźwięk skrzypiec, który jednym pociągnięciem smyczka przecina monotonię. Po chwili dołączają się do niego dwa głosy – jeden wysoki i dźwięczny, drugi – niski, chropowaty, bolesny. Mistyczne słowa w tajemniczym, nieznanym języku splatają się z instrumentami i płyną przez korytarze zatłoczonej stacji metra. Tak nie na miejscu, tak niezwykłe. Śpiew ciemnoskórego mężczyzny zmienia się w warkot jak u dzikiego zwierzęcia. Skórzana kamizela, kilt, antyczna złota biżuteria podzwania przy każdym ruchu. Bije od niego cicha, stanowcza siła, a jego oczy przepojone są bólem. Czysty, niewiarygodnie wysoki sopran stojącej obok niego kobiety, o skórze białej jak śnieg, łączy się z rytmicznym dźwiękiem dzwoneczków, przymocowanych wokół kostek śpiewaków. Tribal Baroque rusza w tan. Ludzie przystają jak zaczarowani, zapominając o swoich obowiązkach. Czas zwalnia bieg.

hqu4754

Czytaj dalej

Reklamy

5 dobrych powodów, żeby studiować PSYCHOLOGIĘ (nawet na własną rękę)

Jestem jednym z tych dziwnych ludzi, którzy generalnie lubią to, co robią, nawet jeśli robią naraz dziki milion rzeczy. Bycie w nieustannym ruchu, głównie umysłowym, to rzecz bardzo przyjemna i wbrew pozorom rzadko prowadzi do przegrzania styków i wysadzenia czapy w powietrze (a nawet jeśli, to w doborowym towarzystwie i wynika  z tego kupa śmiechu). Jedną z owego miliona dziedzin rozmaitych, które mój niespokojny mózg kuszą, kręcą i nęcą jest psychologia – jedna z chyba najdziwniejszych nauk, jakich na tej naszej uroczej, niebieskiej planecie uświadczycie. No bo zastanówcie się tak na chłopski (lub też babski) rozum – używasz swojego mózgu, żeby uczyć się… O swoim mózgu 😀 To bardziej absurdalne niż medycyna! Jednakowoż – warto chwilkę uwagi na to poświęcić (a nawet dłuższą chwilkę, taką pięcioletnią stacjonarną lub nie, albo choćby i zaoczną), bo z dziwacznej tej nauki płynie cała masa rzeczy cholernie wręcz użytecznych

d8ovvg1

Czytaj dalej

10 rzeczy, które zrozumie tylko freelancer

Jest taki jeden dziwny, podejrzany wręcz gatunek ludzi, którzy zamiast elegancko i po Bożemu siąść za biureczkiem, podpisać umowę, co jakiś czas dać się zgnoić szefowi, odebrać premię i wieść spokojny żywot osoby zatrudnionej na etacie, wolą z jakichś przyczyn znacznie bardziej stresujący tryb. Latają z laptopami po domach, kawiarniach czy nawet zagranicach, a o pracę walczą jak lwy nieustannie i bez przerwy. Mowa o wolnych strzelcach, czyli tak zwanych freelancerach. Witajcie w naszej bajce, słoń zagra na fujarce… 😉

Jak to było dalej? Tu wszystko jest możliwe?

bjthhwv

Czytaj dalej

Smacznego barteru, czyli po cholerę blogerowi zarobek?

Ostrzymy kosy, podkładamy drewienka pod stosik i ustawiamy się w dwuszeregu gotowi do roastu, ponieważ oto nadchodzi chyba najbardziej drażliwy ze wszystkich tematów, jakie może bloger poruszyć – temat <ogląda się za siebie 3 razy, odpukuje w niemalowane, pluje przez lewe ramię, i okręca się trzy razy przez prawe, po czym szepcze> ZARABIANIA PINIONŻKÓW.

nqjfqrw Czytaj dalej

Człowiek człowiekowi… niewidzialny, czyli syndrom Kitty Genovese

Dzisiaj będzie dużo mniej „geek” a dużo bardziej „lifestyle”, a wręcz psychologicznie. Ale nie tą denerwującą wszystkich łącznie z psychologami psychologią nadętą, nadmuchaną i przeciw człowiekowi, ale tą ludzką, zwyczajną, dotyczącą wszystkich z gatunku i do bólu wręcz praktyczną.

y4fjhgp

Znacie może książkę „40 prac badawczych, które odmieniły oblicze psychologii”? Możecie jej nie kojarzyć, bo to taka troszkę hermetyczna lekturka, ale zdecydowanie można i warto po nią sięgnąć nawet jeśli jest się laikiem (skoro dają ją studentom już na pierwszym roku, nie może być trudno napisana 😉 ). Znajdziecie tam najgłośniejsze i najbardziej przełomowe eksperymenty, takie można powiedzieć kamienie milowe w rozwoju nauki o ludzkiej psychice.

Dużo, oj dużo tam było rzeczy dla mnie wstrząsających, jednak jedna, ostatnia, rozwaliła mnie najbardziej. Słyszeliście kiedyś o przypadku morderstwa Kitty Genovese? Jeśli nie, odsyłam Was do krótkiego opisu jej sprawy. Zawsze, kiedy o niej opowiadam, gotuje mi się z wściekłości krew w żyłach, więc w skrócie powiem tylko tyle: została zamordowana na swoim własnym osiedlu, a świadkiem zbrodni było prawie 40 osób, patrzących z okien. Nikt nie pomógł, ba! Nikt nawet nie zadzwonił na policję.

A mi w głowie gra Phill Collins.

He walks on, doesn’t look back
He pretends he can’t hear her
Starts to whistle as he crosses the street
Seems embarrassed to be there

 

Utarczki były dość długie i drastyczne, gość zostawiał ją prawie nieprzytomną, a potem wracał i ranił jeszcze raz. Jak doczytałam, „w późniejszym czasie sprostowano niektóre z informacji podanych w oryginalnym artykule – atak rozwijał się na przestrzeni kilku różnych miejsc w dłuższym czasie, a pewni mieszkańcy sąsiedztwa zareagowali w rzeczywistości na wołania o pomoc, między innymi wzywając policję, bagatelizując przy tym jednak zajście„. Całe zajście ujawniło bardzo, bardzo brzydką ludzką cechę nazywaną (na cześć…?) świętej pamięci Kitty syndromem Gernovese, lub, nieco oficjalniej, dyfuzją (rozproszeniem) odpowiedzialności.

Na czym to polega?

Parę dni temu szłam na przystanek o bardzo chodliwej że tak powiem godzinie, bo czekało na autobusy kilkanaście albo więcej osób. Było już ciemno, bardzo zimno, a na ziemi ta okropna mokra breja z roztopionego śniegu, soli i piasku – i w tej brei leżała dziewczyna, trzymana przez dwie osoby. Jak się okazało później, przewróciła się na lodzie, grzmotnęła głową i dostała drgawek – unieruchomił ją facet, który miał doświadczenie z epileptykiem, a podtrzymywała nogą jakaś zdenerwowana babcia. Reszta na przystanku starannie omijała wzrokiem, chociaż babka leżała na samym środku.

Wczoraj, kiedy szłam na uczelnię, zobaczyłam dziewczynę, którą z ziemi niezdarnie i z widocznym trudem podnosiła z ziemi jakaś pani w średnim wieku. W tłumie studentów. Dziewczyna moim zdaniem potrzebowała pomocy medycznej, ale bardzo płakała i opierała się ze wszystkich sił, więc poszła w swoją stronę.

Kiedy byłam świadkiem wypadku samochodowego absolutna panika ciągnęła mnie w dwóch kierunkach – pobiec do dziewczyny leżącej na środku ulicy, czy uciekać jak najdalej i zapomnieć o całej sprawie, po przecież ktoś tam się już koło niej kręci, no to po co?

Jestem pewna, że wiele razy byliście w takiej sytuacji – i mam prośbę. Kiedy znowu w niej będziecie wyobraźcie sobie, że to Wy leżycie na ulicy i bądźcie tym rodzajem przechodnia, którego Wy byście chcieli spotkać.

Za taką myślą Was zostawiam w to popołudnie. Natomiast odnośnie wczorajszej tragedii, której zbyć się nie da milczeniem, pozwolę sobie przytoczyć bardzo piękne i mądre moim zdaniem słowa Artura Cieślara:

Tylko się teraz nie dajmy martyrologicznie skołować mediom i „specjalistom” – to zło, które się wczoraj wydarzyło wyrządził jeden człowiek drugiemu człowiekowi. Nie dajmy sobie wmówić, że Polska 2019 to zły kraj zamieszkany przez złych ludzi. Takie zło wydarza się wszędzie i codziennie, często na dużo większą skalę. Nienawiść mieszka w każdym zakątku świata. Nie znamy powodów targnięcia się Stefana Miłosza na życie Pawła Adamowicza. poczekajmy. może poznamy powody, może też nie. bo szaleństwo wykracza poza rozum.
Szczucie Polaka na Polaka uprawiają politycy i media (żyjące z budowania emocjonalnej/emocjonującej narracji) od niemal dwóch dekad. Nikt już od dawna nie przebiera w słowach. ludzie słyszą: dorzynanie watahy i to zapada im w podświadomość. w zasadzie jedynym wyjściem jest postawa trzech małpek: nie widzieć, nie słyszeć, nie mówić… Inaczej człowiek, chcąc nie chcąc, zostaje wkręcany w spiralę nienawiści, dogłębnego poczucia oddzielenia od drugiego, naszym zdaniem totalnie odmiennego od nas człowieka. Budowanie niechęci i obcości jest wręcz dziecinnie proste. wszyscy ci, którzy sieją zło, sieją wiatr, zbierają burze i zsyłają te burze na innych. Prawdziwymi bohaterami zaś są ci, którzy potrafią szlachetnie milczeć kiedy trzeba zamilknąć, żeby nie wypuścić z buzi fekaliów albo działać skutecznie bez stosowania przemocy w słowach czy czynach.
Wierzę, że większość nas Polaków to dobrzy ludzie, kochający życie, kochający pokój i spokój, odnoszący się z uśmiechem i życzliwością do drugiego człowieka, kochający życie swoje i życie drugiego człowieka. Zauważam to wszędzie, na ulicy, w sklepach, na drogach. oczywiście zło czai się nieustannie i zły człowiek ze złymi intencjami stoi na straży chaosu w każdym miejscu, ale to są jednostki.
Jeśli ktokolwiek teraz zrobi Polsce i Polakom krzywdę i opowie światu jak to u nas jest źle, że jeden człowiek drugiego zabija z pobudek politycznych (co jednostkowo już się kiedyś wydarzyło, kiedy w Łodzi zabito posła PiS) to tylko rozwlecze ogień po całym lesie…

Ja też wierzę, że ludzi dobrej woli jest więcej 🙂

10 kosmicznych ciekawostek: wszechświaty równoległe, prokrastynacja i seks na księżycu

Mam dla Was kolejną kosmiczną porcję wiedzy, chorych teorii i fizyki kwantowej dla noobów. Cieszycie się? :>

photo-1450849608880-6f787542c88a

No ja myślę, dlatego, że dziś okazję ku temu mamy szczególną. Dlaczego? Albowiem dosłownie kilkanaście godzin temu radary Ziemi  trwające kilka milisekund sygnały z odległej o 15 miliardów lat świetlnych od nas galaktyki. To drugi taki sygnał – pierwszy odebrał w 2015 roku Arecibo (pamiętacie Arecibo message? ♥ ). Wstępna interpretacja to pozostałość po supernowej.

Chciałabym objąć tej ogrom. Czytaj dalej

Wesołych Świąt, Inkoholicy! :3

Kochani Inkoholicy!

Mamy Boże Narodzenie – mam nadzieję, że siedzicie w cieple, najedzeni i szczęśliwi, otoczeni ludźmi, których kochacie i którzy kochają Was. W te Święta chciałabym Wam pożyczyć CZASU – a szczególnie trzech jego rodzajów:

★ czasu dla siebie – żebyście mogli wyciszyć się, wypocząć, znaleźć czas na dawno odkładane czynności, hobby i przyjemności

★ czasu dla bliskich – bo sami wiecie, że na co dzień bywa różnie, zwłaszcza, gdy mieszka się poza domem rodzinnym. A człowiek jest zwierzę stadne i potrzebuje drugiego 36.6 obok 😉

★ oraz czasu dla Boga – bo to w końcu Jego urodziny, co nie? 😉

Dziękuję Wam za zaangażowanie i za to, że czytacie, komentujecie i po prostu jesteście. Dużo inspiracji na Nowy Rok i samych wspaniałych ludzi wokół!

A teraz wracać do serników i kolęd. Do napisania!

Po co to całe #bodypositive?

Uważam, że ludzie z natury są dobrzy. Co prawda mam wrażenie, że niewiele osób podziela moje zdanie (albo przynajmniej daje temu wyraz), natomiast ja w to święcie i mocno wierzę – w każdym z nas jest naturalna skłonność do dobra, okruch nieba, który sprawia, że postępując dobrze czujemy się dobrze. Możecie nazwać siłę tym kierującą, siłę sypiącą owe okruszki Bogiem (ja właśnie tak ją nazywam), albo energią kosmiczną, albo karmą, albo losem… Nieważne – ważne, że istnieje i żeby pozwalać objąć się temu ciepłu i pozwolić mu działać. Wiem, że po takim wstępie spodziewacie się pewnie bożonarodzeniowej pogadanki o tym, że dobro wraca, o duszy/metafizyce/psychice/niepotrzebne skreślić… Ale nie. Dzisiaj porozmawiamy o dobrze w zupełnie innym wymiarze, znacznie bardziej fizycznym.

Dzisiaj porozmawiamy o ciele. 🙂

Po co to całe #bodypositive_

Czytaj dalej