WTK 2017, czyli targi marzeń

Stało się! Inkoholik zmierzwion i rozgiełajdan emocjonalnie powrócił z tegorocznych Warszawskich Targów Książki i stwierdza, że jest to wydarzenie tak fajne, że aż chciałoby się być jego częścią. W zeszłym roku byłam pierwszy raz i tylko latałam jak błędna mucha przytłoczona ogromem WSZYSTKIEGO. (Wiecie, dla książkoholika WTK wygląda naprawdę jak spełnienie najśmielszych marzeń). W tym roku wiedziałam już czego się spodziewać i dzięki temu miałam siłę, żeby za tymi książkami zobaczyć setki, jak nie tysiące ludzi – tych, którzy przyczynili się to WTK powstania. Ruszcie więc ze mną na mały spacerek po stadionowych alejkach.

dsc_2345_zpsasezfzkhdsc_2327_zpspywhzmby

Większość zdjęć pochodzi z piątku, bo w sobotę jak to w sobotę – ludzi było tyle, że strach obiektyw obnażyć, a i też nie ma po co, bo jedyne co możesz obfocić przy wzroście siedzącego doga niemieckiego, to plecy ogromnego chłopa idącego przed Tobą. Jakoś się zawsze tak składa na wszystkich koncertach i tego typu wydarzeniach, że zawsze taki chłop wylizie jak spod ziemi i będzie sunął tuż przed Tobą jak Titanic. I będziecie tak szli w kolumnie – chłop, Ty, a za Tobą nerwowa baba sycząca i sapiąca jakby to, że idziecie wolno było winą wyłącznie Twoją i Twych niecnych przodków. Czytaj dalej

Niech żyje papier 2, czyli normik w wielkim świecie warszaskim

Po tematyce bloga mego nietrudno się domyśleć, jakie miłości w moim inkoholikowym sercu płyną. A tu proszę, we Warszawach zaprzyjaźnione Inahony patronują festiwalowi papieru, origami, notesów, niszowych wydawnictw, książek, atramentów i innego dobrodziejstwa inwentarza tak bliskiego każdemu papierofetyszyście. Jedyne słuszne pogo jest więc takie, że gdy program Niechżyjepapierów przeczytałam, od razu zapragłam się tam pojawić i węszyć wśród papierów w sposób aktywny. Wsiadłem więc w kajak i popłynęłem w górę Bystrzycy. I tak oto w słoneczną a wietrzną sobotę roztwarły się przed Inkoholikiem podwoje Państwowego Muzeum Etnograficznego.

z20628949icrniech-zyje-papier-2q

Czytaj dalej

Warszawskie Targi Książki, czyli od przybytku głowa dymi

I stało się! Pierwszy raz w żywocie swym Inkoholiczka wybrała się na Warszawskie Targi Książki. Myślała coś mgliście o autorach, zakupach, autografach, jakiś stadion i że dużo pewnie książkowych freaków. To, co zastała przekroczyło jej najśmielsze oczekiwania, zmiotło z nóg, powaliło na kolana, wypaliło oczy i ukradło serce. Wybrała się tam z niezawodnym książkofilem Gburświnem. Najpierw odstały swoje w gargantuicznej kolejce, ale gdy drzwi przybytku się rozwarły… Oczom ich ukazał się książkowy raj.

DSCF9022

Czytaj dalej