Katedra Marii Panny, czyli jak się literaturą głęboko zaciągać

figuren_auf_notre_dame

Czaję się za gargulcami patrząc na zgromadzony w katedrze tłum. Jestem jak dzikie zwierzę, samotnik, wolę trzymać się od nich z daleka. Żyję tylko dla Notre Dame, tylko ją kocham. Jestem jej sercem, jej duszą. Sanctus, spiritus sanctus, warkocz setki głosów niesie się pod samo sklepienie, owiewa po drodze moją twarz. Twarz tak brzydką, że sam panicznie boję się ujrzeć ją przypadkiem w kroplach deszczu. Nie słyszę słów – uszy już dawno złożyłem w ofierze Wielkiej Marii. Czuję tylko to tchnienie. To tchnienie, które na krótki moment rozjaśnia moją twarz uśmiechem. To chyba był niebiański blask… Wspinam się nieco wyżej. Znam w tej Katedrze każdy kamień, każdą poręcz, każdego gargulca. Nie poślizgnę się, nigdy nie spadnę. Ta świątynia to mój wszechświat.

Czytaj dalej

Reklamy

O samotnych w skorupkach słów kilka

Autobus jest wdzięcznym miejscem do obserwacji. I tym razem nie zawiódł – pewne zdarzenie w mojej kudłatej głowie zostało i cały dzień kiełkowało z małego ziarenka, karmione wspomnieniami, które nagle zaczynały wskakiwać na swoje miejsca jak elementy układanki. I w co się ułożyły? W tezę, że ludzie to jednak bardzo samotne stworzenia są.

samotno_zpsc2i4azn2

Czytaj dalej

Zimowy niezbędnik „kulturysty”

 Patrzę na prognozy pogody i za okno – i robi mi się coraz smutniej. Bo kocham zimę. Ale nie taką szaro-burą, z błotem, depresją, mżawką i ogólnie pojętym pragnieniem zgłoszenia nieprzygotowania do życia. Czego nie mam za oknem, uczynię w mojej głowie.

zimowy niezbędnik - do trzech razy sztuka

Kocham zimę piękną – mroźną, pełną śniegu i skrzypiącą mrozem pod butami. Szczypiącą policzki i rześko pachnącą chłodem. Jak więc taką zimę w swojej głowie przedłużyć? Najlepiej za pomocą zimowego niezbędnika „kulturysty”.
Czytaj dalej