Najśmieszniejsze rzeczy w internetach #2

W poprzednim zestawieniu było grubo, ale dziś będzie jeszcze grubiej. Zawsze jakoś w okresie okołosesjowym napada mnie galopująca głupawka, tym razem więc przekuję ją w nasz wspólny sukces. Bardzo proszę, śmiejcie się głośno, kwiczcie, ocierajcie łzy spod oka i walcie dłońmi o kolana. Na zdrowie.

oAxkL08 Czytaj dalej

Reklamy

Inkorelacja: Cavaliada 2019

Część z Was, a konkretnie ta część, która inkoholikuje ze mną na Facebooku albo instagramie, mogła zastanawiać się na co to za okołojeździecki szał zapadłam ostatnimi czasy – resztę ocean zdjęć i filmików ominął (ale nie na długo, bo oto fala przypływu właśnie przybija do brzegów i zmiata zeń pierwszych plażowiczów). Już spieszę z wyjaśnieniem – otóż! W dniach ostatnich w Lublinie miały miejsce międzynarodowe zawody jeździeckie Cavaliada, które miałam chrapkę odwiedzić już dawno, ale złożyło się tak, że mogłam dopiero w tym roku i to zupełnie z marszu, nieoczekiwanie. Co tu jednak dużo myśleć – aparat w ręce, obiektyw w świat i w drogę ♥

njjctrn

Czytaj dalej

Inkośpiewanki #1: trochę Outlander, trochę Enya, ale nadal krasnolud

Odkąd postanowiłam systematyczne i bez oszukiwania aktywnić na blogu regulaenie – wywiązywałam się ze swojej własnej inkoumowy bardzo porządnie. Nieraz zdarzało mi się pisać na ostatnią chwilę na telefonie, ale PODOŁAŁUJĘ i jak do tej pory opuściłam tylko jeden jakiś zabłąkany wtorek 😀

ALE!

Nie samym blogiem internetowo żyje człowiek, ale i rozmaitemi mediami społecznościowemi, na których tu i ówdzie się działa. Zauważyłam jednak ciekawą rzecz – każde z nich gromadzi zupełnie inną grupę ludzi, w związku z czym przepływ informacji między nimi jest niemal zerowy 😀 To nawet dosyć zabawne, bo można umawiać się z jednymi na wkręcanie drugich, a tych drugich na trzecich… Nie, nie, porzućmy tą ścieżkę… Do ad remu!

Ad rem jest taki, że zapraszam na kolejny wpis z serii podsumowań, które Wam tu na bloga co parę tygodni zbiorczo wrzucam (do tej pory ukazywały się głównie inkogalerie instagramowe, dzisiaj jednak rozszerzymy menu o jutuby). Tym razem coś dla ucha, nie dla oka 🙂

Odkąd pamiętam muzyka mnie ciągła i wołała, i choć nigdy się nią nie zajmowałam jakoś profesjonalnie, postanowiłam przekuć ją w coś inkoholiczkowo-popkulturalnego. Oto efekt. To ja to tu zostawię i wracam do pracy.

Miłego słuchania, Inkoholicy!

Czytaj dalej