5 mistrzów drugiego planu, czyli łobuz kocha najbardziej

U Riennahery przeczytałam o pewnej nieszczęśliwej kobiecie, która nie znała zjawiska fangirlingu. Fangirlowania. Fangirlizmu. Jak zwał tak zwał, chodzi o to, że na rozmowę o popkulturalno-literacko-serialowych fascynacjach prychnęła z pogardą mówiąc, że ona ma chłopaka prawdziwego i nie musi się uciekać do takich wyimaginowanych wyjść. Dzikie emocje, jakie wywołał we mnie ten tekst dodatkowo podkręcił seans najnowszej części Gwiezdnych Wojenek (tak, tak, wyznaję Reylo, jakbym nie miała tego wypisanego na czole :D) – i w efekcie powstał tekst, który w mojej głowie kołatał się już dawno, tylko tak jakoś chyba czekał na odpowiedni moment. Dzisiaj do pierwszego rzędu Czytelników zapraszam bardziej Inkoholiczki niż Inkoholików, bo temat jest ważki i emocje duże wywołuje – dzisiaj, drogie Panie, przedstawię Wam piękną listę mistrzów drugiego planu – postaci, które zapadają w pamięć, choć pierwszych skrzypiec na ekranie nie grają, a przy tym otacza je ciekawa aura tajemniczości i niewyjaśnionowości. A ponieważ owa miłość ekranowa, to chyba jedyny rodzaj damsko-męskiej miłości, który dzieląc się – mnoży („oborzetucholski, ty też go uwielbiasz, będziemy najlepszymi przyjaciółkami!) – zapraszam Panie do serwowania swoich typów.

U mnie na pierwszy ogień leci nie kto inny jak… Czytaj dalej

Reklamy

5 brzydkich słów, które mogłyby być przekleństwami, czyli *&/@*$#!

96lfgms

Czujecie się czasami jak ten kot na powyższym obrazku? Już Wam się łapki w pięści zaciskają, już żyłka pulsuje, już nozdrza chodzą niebezpiecznie, już zgrzytają szczęki… Siarczysta wiązanka już-już szykuje się do odrzutowej eksmisji z Waszych ust aż tu NAGLE! Przypominacie sobie jakiegoś powodu nie możecie przeklinać. Albo macie takie postanowienie, albo osoba, którą chcecie zgnoić sprawia, że jest to niekoniecznie bezpieczny sport, albo nie wiem co. Nieważne. Nieważne są Wasze motywy.

Przychodzę Wam na pomoc z pięcioma poręcznymi, zgrabnymi, brzydkimi jak noc listopadowa słowami, które z przekleństwami nie mają zupełnie nic wspólnego – poza brzmieniem. Obiecuję, nie będzie żadnego „ty w ząbek czesany gałganie niecnoto” ani „och motyla noga”. Błagam, czy to kiedykolwiek kogokolwiek rozluźniło?

Pani poniżej wygląda na gotową do wyliczanki, więc jedziemy:

swearing Czytaj dalej

20 myśli Outlanderowych, czyli co u Szkota pod kiltem piszczy

Nie wiem, czyście Inkoholicy zauważyli, ale zawsze w okolicy okołosesyjnej na blogu mem pojawia się swego rodzaju popłoch. Na początek, na etapie „bez-spiny” wpisy toczą się regularnym trybem, no, może są nieco krótsze niż zazwyczaj. Potem nastaje okres „ze-spiną”, kiedy to na social-mediach huczy, ale blog śpi spokojnie snem sprawiedliwego, bo do śmiania się to wszyscy piersi – a pisać nie ma komu. Potem natomiast nastaje czas mój personalnie ulubiony – oto w przypływie nagłych wyrzutów blogerskiego sumienia siadam ja do klawiatury i popełniam wpis o absurdalnie wysokiej zawartości dziwacznego humoru, przesadzonych porównań, wpis ogólnie niesmaczny i pozbawiony hamulców moralnych. Takie wpisy wszyscy lubimy. W zeszłym roku wzięłam na warsztat wampiry oraz kilka zakazanych pairingów (jeszcze wtedy nie wiedziałam jak owo słowo się pisze). Dzisiaj natomiast zapraszam na garść nieprzemyśleń z znanego dość już serialu „Outlander” (jestem nieco opóźniona w popkulturalnym rozwoju).

Drogie Inkoholiczki, zwracam się do Was. Gdyby któraś z szanownych Pań raczyła bawić w Szkocji przejazdem i przypadkiem zbliżyła się do podejrzanego kręgu z kamieni, potem by błysło i świsło i nagle zrobiło się tak jakoś dziwnie – znaczy, że jak Claire przeniosłyście się w czasie. Ale-ale! Wam pójdzie lepiej, bo Wy będziecie lepiej przygotowane. Macie szczęście, że widziałam serial, dzięki temu wiem co Was czeka i mam dla Was 20 funkcjonalnych protipów. Oto i one!

outlander2bheader2b1

1. Zawsze noś ze sobą sweterek. Just in case. I jak już uda Ci się z nim przenieść w czasie, to nie porzucaj go tam gdzie stoisz, tylko weź ze sobą.

2.  Ucz się, Jasiu, ucz, bo jak Cię historia rzuci w przeszłości odmęty to będzie wstyd, że nie wiesz kto Piłsudski, kto McTavish i gdzie leży najbliższy ocean. I wstyd będzie.

3. Przy okazji – ogarnij mniej więcej podstawy osiągnięć medycznych naszych czasów. (Przynajmniej na tyle, żeby znać zasady pierwszej pomocy i wiedzieć w który otwór należy dmuchać przeprowadzając usta-usta. Już samym tym będą zachwyceni.)

4. Podziwiaj klatę Dougala.

5. Podziwiaj wąsy Dougala.

6. Podziwiaj brodę Dougala.

7. Podziwiaj Dougala.

outlander_sam_heughan_graham_mctavish_s02_e209_h_2016

8. Przekaż ode mnie wielkie propsy dla Tomasa Menziesa za genialną grę aktorską i stworzenie dwóch tak odmiennych od siebie postaci, z czego jedna była absolutnie przekonującym szaleńcem. Naprawdę. Padam do nóg.

giphy

9. Nie chwal się szczepionką. Wiem, że ten znaczek jest cool i działało w przedszkolu, ale zaufaj mi – po prostu się nie chwal.

10. Uważaj na proboszczów.

(No czy ten facet wygląda bezpiecznie?)

zap-outlander-season-1-episode-3-the-way-out-p-010

11. Kiedy już zignorujesz punkt 10, nie wykłócaj się w sądzie, dobrze Ci radzę. No, chyba, że z jakichś powodów lubisz stosy – ja nie oceniam.

12. Nie szpanuj, bo Cię wezmą za kochanicę szatana i tyle z Twojej wielkiej szkockiej wycieczki.

13. Potrenuj noszenie gorsetu. On jest na początku naprawdę niewygodny, a tak – jeden problem mniej.

outlander-outfits-1

14. Dobra wiadomość – masz wolne od golenia nóg (i całej reszty), pod warunkiem, że nie zamarzysz odwiedzić Francji.

15. Nie ufaj Cyganom. (potwierdzone info)

16. Weź ze sobą rewolwer, a najlepiej kałacha i zastrzel Randalla jak tylko go zobaczysz. Nie pozwól się mu nawet przedstawić.

17.  Nie jedź na wakacje do Szkocji z mężem – po co Ci on! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

(No chyba, że Twoim mężem jest Menzies, to wtedy kategorycznie nie przenoś się w ogóle w czasie.)

frank-on-the-way-to-crag-na-dun

18. Aaaa, i oczywiście zakoś suknię jak będziesz wracać. Trudność niewielka, a po sprzedaniu jej będziesz ustawiona do końca życia. I Twoja rodzina też. I sąsiedzi. I kot.

outlander_gallery2_wm

19. Skoro już jesteśmy przy zakoszaniu – koniecznie sprowadź do naszych czasów modę na kilty. Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego mężczyźni jeszcze w ogóle chodzą w spodniach.

20. No i oczywiście PRZYWIEŹ ZE SOBĄ FRASERA!

https3a2f2fblueprint-api-production-s3-amazonaws-com2fuploads2fcard2fimage2f4302492f30fa5560-a16e-4bf7-8e2c-a05d841df7ce

To co? Która się wybiera? Proszę o info na priv!

 


Źródła grafik o zawartości skądinąd pięknej: 123456

9 powodów, żeby szorować do kina na najnowsze Star Warsy, czyli Porgi, nowe wątki i B.S. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Po pierwszych seansach drugiej części trzeciej trylogii (ta wyliczanka rodowa to celowo, żeby podkręcić powagę sytuacji) blogerska sieć równie uroczo co typowo raczyła się była spolaryzować na dwa kłapiące na się zębami obozy. Jeden z nich uważa, że wspanialsza od The Last Jedi może być tylko wanna pełna miodu i orzeszków, a drugi – rozczarowanie życia, śmiech na sali, plucie popcornem i w ogóle zabijcie mnie. Osobiście uwiłam sobie ciepłe gniazdko w samym, środku obozu numer jeden, gdzie otulona w koce planuję kolejne seanse TLJ. Dlaczego uważam, że w podskokach winniście, Inkoholicy, szorować na najnowszych Star Łorsów część? Otóż powodów jest ku temu co najmniej dziewięć. A może i więcej.

Czytaj dalej

5 typów konwentowiczów, czyli co dla kogo na FALKONie

Sztandarowy lubelski konwent zbliża się wielkimi krokyma. Brunetce na plakacie już powiewają włosy, Cytadelo-Syriuszowcom praca w rękach się pali, konwentowcy wysupłują ze swych kieszeni wszelkie gromadzone tam miesiącami drobniaki i powoli zaczynają się porządnie emocjonować. No właśnie – konwentowcy. To uczestnikami stoi każdy tego typu event – fanami właśnie. A kto po konwentach szlaja się, włóczy i wałęsa nałogową mniej lub bardziej, zobaczy na każdym z nich kilka gatunków fantastów w ich naturalnym środowisku. Zapraszam dzisik na wycieczkę  z kamerą  z piórem z klawiaturą wśród Falkonowej dżungli. Dla każdego z nich mam garść subiektywnie wybranych z programu propozycji – a nuż coś przedstawicieli zaciekawi! 😉 Także każdemu według potrzeb, wiśta wio, jadymy.

FALKON620x320

Czytaj dalej

Nordy-wilkołaki na wydaniu, czyli wyszłam za mąż i nie wracam

Krótkim słowem wyjaśnienia – zawsze o sesjowej potrze roku popełniam kilka wpisów, które są jaskrawym zaprzeczeniem wszelkich zasad moralno-dobrosmakowo-blogerskopisarskich. Forma jest dzika, a treść jeszcze dziksza. Oto jeden z nich.

Muszę się Wam czymś, moi Drodzy, pochwalić. Wyszłam byłam wczoraj wieczorem za mąż, wyszłam za mąż i nie wracam. Nie wracam, bo mąż mój „gorąca głowa, ale junak przesławny”, jakby powiedziała Kniahini Kurcewiczowa. Dzisiaj zapraszam Was, Inkoholicy, na historię z życia wziętą, kto tym zacnym gatunkiem gardzi, proszony jest o bezlitosne scrollowanie tekstu i podziwianie wyłącznie grafik.

skyrim___farkas_of_the_companions_by_nekowork-d8q4jez

(Dzisiaj na żer czytelniczy zapraszam przede wszystkim babeczki, bo będzie co oglądać).

 

Etap I: Latawica

Będąc młodą Nordką nie chciałam się wiązać na dłużej. Noc jest jeszcze młoda, Skyrim i ja też, więc po cóż sobie rączki od topora stwardniałe wiązać świętym węzłem małżeńskim? Tożto przeca by marnotrastwo było surowca. Skakałam więc z kwiatka na kwiatek beztrosko wiuwając heavy armorem i siecząc tu i ówdzie fireballami. Moje życie było beztroskie i pełne przygodnych romansów nawiązywanych w granicach możliwości dialogowych NPCtów – na przykład:
– What have you got for sale?
albo NAWET, jak ktoś był przystojniejszy:
– I want to rent a room. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Czytaj dalej

Piraciskaraibów i Salazar co się mścił, czyli kocham moją mikrofalówkę

Bardzo to miłe uczucie dla takiej starej baby jak Inko pójść sobie do kina na nowych piratów z Karaibów. Naprawdę bardzo, zważywszy na to, że premiery pierwszych części były przecież tak, tak niedawno… <ociera spod oka łzę wzruszenia a nad losem zadumania> Zebrała się więc Inko do kupy, wzięła ją pod pachę przyjacielska brać i zaniosła na salę projekcyjną i hajda w dół, jadymy.

tumblr_oky4m1cnoo1s2kuhmo3_500

Mówią, że Dead Man Tells No Tale, a okazuje się, że taki Dead Man ma jednak bardzo wiele do powiedzenia. Szczególnie, że osią tej historii jest znów, a jakże, nie kto inny jak Najgorszy Pirat O Jakim Słyszeliśmy Jack Sparrow vel Jacuś Wróbelek. (Wybaczcie mi głupie żarty, jestem w przededniu pierwszego egzaminu, a do końca jeszcze daleko, więc muszę jakoś odreagować! :D)

tumblr_inline_o0dt6qp4wg1srob4n_500

Czytaj dalej

HEREZJA: „Wichrowe Wzgórza”, czyli dlaczego wolę FILM od książki ( ͡ಠ ʖ̯ ͡ಠ)

Nadszedł oto dzisik ten dzień! Moi Drodzy, herezje będą głoszone, i to herezje częste a gęste! Spodziewam się jakichś siedmiu i pół tony fajdawki, która walnie w wentylator po tym tekście (a może i samym tytule), zapowietrzonych, czerwonych książkoholików duszących się z emocji nad taką obrazą (FILM! NAD! KSIĄŻKĄ! Ociec, prać? Prać! BIJ! ZABIJ! TRACH GO W PRZEDZIAŁEK! TRACH GO W PAPĘ! I LU GO W KAMIZELKĘ!) i w ogóle tornada, tsunami i innych bardzo brzydko pachnących i w ogóle nie miękkich kataklizmów.

96lfgms

Czytaj dalej

Siedmiu mężczyzn, którzy doprowadzili mnie do płaczu, czyli laugh with me

Dzisik Inkoholik wama przedstawi sześciu mężczyzn, którzy doprowadzili ją do płaczu. Czasem był to płacz rzewny, czasem jeno siąpienie, czasem połączony z rzuceniem się na podłogę i turlaniem w te i wewte jak padalczyk. Na szczęście we wszystkich przypadkach nie było to case study Galopującej Czarnej Rozpaczy, a zwyczajnego, szerokorozdziawowego śmiechu. Oto przed Wami sześciu autorów, których teksty stylistycznie doprowadzają mnie do takiego stanu:

smm1i8n

Dlaczego „autorzy”, a nie „książki”? – spytacie. To bardzo proste. Ja nie gustuję w zbiorach z kawałami.

Czytaj dalej

Umberto Eco felietonuje, czyli „Jak podróżować z łososiem?”

Ryby są bardzo zdrowe, mają dużo kwasów omega trzy (tylko tą nazwę pamiętam) i ogólnie każdy bloger kulinarny Wam powie, że lepiej częściej je jadać, niż na zdrowiu podupadać. Dobra, prawda jest taka, że ałtortekstu na ryby, a na łososie to już ZWŁASZCZA reaguje tak:

tumblr_mkar7nyack1qktcqpo2_400

… i takoż samo na felietony, ulubiony i najsmaczniejszy gatunek ze wszystkich, wciągany grubymi kreskami i produkowany taśmowo w ilościach niemożebnych. Nic więc dziwnego, że jak na własne oczy ujrzał taki oto zbiorek:

ufutdnv

… to natychmiast szturmem ruszył naprzód aby go zdobyć! Czytaj dalej