10 głupich rzeczy, które bym zrobiła, gdybym była milionerką

Ach, powiem szczerze, że rozmarzył mnie ten sylwestrowo-noworoczny czas prezentów i postanowień – pomarzyć dobra rzecz, czyż nie? :3 Śnienie na jawie to jeden z moich ulubionych sportów – dzisiaj więc wyobrażam sobie, że jestem bogata. Internetowi kałcze bowiem zgodnie twierdzą, że wystarczy codziennie wieczorem przed spaniem sobie wyobrażać, że się ma dużo pieniędzy i pewnego dnia człowiek się właśnie bogaty obudzi. Nie chciałabym, by ten szczęśliwy dzień zastał mnie nieprzygotowaną, dlatego postanowiłam potrenować już teraz – oto, co bym zrobiła, gdybym zastała siebie samą obłożoną dolarami.

10 głupich rzeczy.png

Czytaj dalej

Reklamy

10 dowcipów religijnych, którymi znokautujesz rodzinę przy wigilijnym stole

Obiecałam Wam, Inkoholicy, content świąteczny na blogu – i mam nadzieję słowa dotrzymuję. Zamiast jednak „top 5 filmów na Święta” (polecam Kevina i Love Actually, więc nihil novi) albo „top 5 prezentów pod choinkę” (poproszę jakąś dobrą klawiaturę), które goszczą na większości stron, dam Wam coś bardziej praktycznego. Niedługo większość z Was znajdzie się przy tej, dla jednych krępującej, dla innych radosnej sytuacji społecznej zasiądnięcia przy stole wigilijnym z resztą rodziny (tą mniej lub bardziej bliską). Może się wtedy wydarzyć taka sytuacja, że zapadnie taka niezręczna cisza. I wtedy do akcji wkraczacie Wy, cali na biało, i ratujecie święta.

Dowcipy polecam opowiadać temu najgłośniej śmiejącemu się wujkowi (w każdej rodzinie jest taki) bądź, jeśli macie odwagę, tej pobożnej cioci, którą obruszą okropnie. Bawcie się dobrze 😀

PS – uwaga. Ostatni dowcip zawiera BRZYDKIE SŁOWO  ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)

10 dowcipów religijnych.png

Czytaj dalej

★ List Inko do Świętego Mikołaja ★

Kochany Święty Mikołaju,

Dawno nie pisałam do Ciebie listu, a potrzeby mam coraz większe, pora więc przeprosić się nawzajem i nawiązać jakąś współpracę. Na początku chciałabym zaznaczyć, że byłam grzeczna przez ostatni rok, nie śmieciłam, przeprowadzałam staruszki przez jezdnię i nie pozostawiałam samotnych bananów w koszyku z owocami w supermarkecie. Nie urwałam też nóżek żadnej muszce ani nie rozdeptałam (umyślnie!) mrówki. Nie zamieszczałam na blogu clickbaitowych tytułów (a na pewno nie tyle, ile bym chciała) i nie zjadałam wszystkich ciastek na zapleczu festiwalowym, lecz zostawiłam jedno myśląc o innych (a nie musiałam, bo nikt nie pilnował i na dodatek ciągle dosypywali). No. To chyba tyle. To teraz przejdźmy do znacznie milszej części listy. Pora na PREZENTY.

SEEMS LEGIT.png

Czytaj dalej

TOP 5 najbardziej irytujących czytelników

Pewnie wiecie (bo ludzie w internetach potrafią sobie na ten temat naprawdę pofolgować), że blogowanie to nie tylko cud, miód, orzeszki i hajsy z nieba (hehe, chciałoby się). Dziś będzie coś, co tygryski lubią najbardziej, czyli narzekanie, narzekanie i jeszcze raz narzekanie – ale nie na za wysokie podatki, za niskie temperatury, za głębokie dekolty czy za cienkie zarobki. Dzisiaj zapraszam na…

najbardziej irytujących czytelników

Czytaj dalej

7 dowodów na to, że Finowie są dziwni (ZJADŁAM RENIFERA)

Że Finlandię kocham miłością gorącą na tyle, żeby lodowce bieguna stopić – to wiecie. Ale właśnie sobie uzmysłowiłam, że bardzo mało Wam tu na inkoholiczych łamach opowiadałam o moich z tym krajem doświadczeniach – w tym również tych podróżniczych. Nic to jednak straconego – ochładza się, więc i o północne nastroje łatwiej. Zacznę od Finów in a nutshell – żebyście mieli pojęcie z jakim ludem mamy tu do czynienia 😉

meanwhile_in_finland

Wpis będzie rojący się od śmiesznych grafik (bo już niedługo nie będzie wolno).

Czytaj dalej

5 mistrzów drugiego planu, czyli łobuz kocha najbardziej

U Riennahery przeczytałam o pewnej nieszczęśliwej kobiecie, która nie znała zjawiska fangirlingu. Fangirlowania. Fangirlizmu. Jak zwał tak zwał, chodzi o to, że na rozmowę o popkulturalno-literacko-serialowych fascynacjach prychnęła z pogardą mówiąc, że ona ma chłopaka prawdziwego i nie musi się uciekać do takich wyimaginowanych wyjść. Dzikie emocje, jakie wywołał we mnie ten tekst dodatkowo podkręcił seans najnowszej części Gwiezdnych Wojenek (tak, tak, wyznaję Reylo, jakbym nie miała tego wypisanego na czole :D) – i w efekcie powstał tekst, który w mojej głowie kołatał się już dawno, tylko tak jakoś chyba czekał na odpowiedni moment. Dzisiaj do pierwszego rzędu Czytelników zapraszam bardziej Inkoholiczki niż Inkoholików, bo temat jest ważki i emocje duże wywołuje – dzisiaj, drogie Panie, przedstawię Wam piękną listę mistrzów drugiego planu – postaci, które zapadają w pamięć, choć pierwszych skrzypiec na ekranie nie grają, a przy tym otacza je ciekawa aura tajemniczości i niewyjaśnionowości. A ponieważ owa miłość ekranowa, to chyba jedyny rodzaj damsko-męskiej miłości, który dzieląc się – mnoży („oborzetucholski, ty też go uwielbiasz, będziemy najlepszymi przyjaciółkami!) – zapraszam Panie do serwowania swoich typów.

U mnie na pierwszy ogień leci nie kto inny jak… Czytaj dalej

5 brzydkich słów, które mogłyby być przekleństwami, czyli *&/@*$#!

96lfgms

Czujecie się czasami jak ten kot na powyższym obrazku? Już Wam się łapki w pięści zaciskają, już żyłka pulsuje, już nozdrza chodzą niebezpiecznie, już zgrzytają szczęki… Siarczysta wiązanka już-już szykuje się do odrzutowej eksmisji z Waszych ust aż tu NAGLE! Przypominacie sobie jakiegoś powodu nie możecie przeklinać. Albo macie takie postanowienie, albo osoba, którą chcecie zgnoić sprawia, że jest to niekoniecznie bezpieczny sport, albo nie wiem co. Nieważne. Nieważne są Wasze motywy.

Przychodzę Wam na pomoc z pięcioma poręcznymi, zgrabnymi, brzydkimi jak noc listopadowa słowami, które z przekleństwami nie mają zupełnie nic wspólnego – poza brzmieniem. Obiecuję, nie będzie żadnego „ty w ząbek czesany gałganie niecnoto” ani „och motyla noga”. Błagam, czy to kiedykolwiek kogokolwiek rozluźniło?

Pani poniżej wygląda na gotową do wyliczanki, więc jedziemy:

swearing Czytaj dalej

20 myśli Outlanderowych, czyli co u Szkota pod kiltem piszczy

Nie wiem, czyście Inkoholicy zauważyli, ale zawsze w okolicy okołosesyjnej na blogu mem pojawia się swego rodzaju popłoch. Na początek, na etapie „bez-spiny” wpisy toczą się regularnym trybem, no, może są nieco krótsze niż zazwyczaj. Potem nastaje okres „ze-spiną”, kiedy to na social-mediach huczy, ale blog śpi spokojnie snem sprawiedliwego, bo do śmiania się to wszyscy piersi – a pisać nie ma komu. Potem natomiast nastaje czas mój personalnie ulubiony – oto w przypływie nagłych wyrzutów blogerskiego sumienia siadam ja do klawiatury i popełniam wpis o absurdalnie wysokiej zawartości dziwacznego humoru, przesadzonych porównań, wpis ogólnie niesmaczny i pozbawiony hamulców moralnych. Takie wpisy wszyscy lubimy. W zeszłym roku wzięłam na warsztat wampiry oraz kilka zakazanych pairingów (jeszcze wtedy nie wiedziałam jak owo słowo się pisze). Dzisiaj natomiast zapraszam na garść nieprzemyśleń z znanego dość już serialu „Outlander” (jestem nieco opóźniona w popkulturalnym rozwoju).

Drogie Inkoholiczki, zwracam się do Was. Gdyby któraś z szanownych Pań raczyła bawić w Szkocji przejazdem i przypadkiem zbliżyła się do podejrzanego kręgu z kamieni, potem by błysło i świsło i nagle zrobiło się tak jakoś dziwnie – znaczy, że jak Claire przeniosłyście się w czasie. Ale-ale! Wam pójdzie lepiej, bo Wy będziecie lepiej przygotowane. Macie szczęście, że widziałam serial, dzięki temu wiem co Was czeka i mam dla Was 20 funkcjonalnych protipów. Oto i one!

outlander2bheader2b1

Czytaj dalej

9 powodów, żeby szorować do kina na najnowsze Star Warsy, czyli Porgi, nowe wątki i B.S. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Po pierwszych seansach drugiej części trzeciej trylogii (ta wyliczanka rodowa to celowo, żeby podkręcić powagę sytuacji) blogerska sieć równie uroczo co typowo raczyła się była spolaryzować na dwa kłapiące na się zębami obozy. Jeden z nich uważa, że wspanialsza od The Last Jedi może być tylko wanna pełna miodu i orzeszków, a drugi – rozczarowanie życia, śmiech na sali, plucie popcornem i w ogóle zabijcie mnie. Osobiście uwiłam sobie ciepłe gniazdko w samym, środku obozu numer jeden, gdzie otulona w koce planuję kolejne seanse TLJ. Dlaczego uważam, że w podskokach winniście, Inkoholicy, szorować na najnowszych Star Łorsów część? Otóż powodów jest ku temu co najmniej dziewięć. A może i więcej.

Czytaj dalej