5 dobrych powodów, żeby studiować PSYCHOLOGIĘ (nawet na własną rękę)

Jestem jednym z tych dziwnych ludzi, którzy generalnie lubią to, co robią, nawet jeśli robią naraz dziki milion rzeczy. Bycie w nieustannym ruchu, głównie umysłowym, to rzecz bardzo przyjemna i wbrew pozorom rzadko prowadzi do przegrzania styków i wysadzenia czapy w powietrze (a nawet jeśli, to w doborowym towarzystwie i wynika  z tego kupa śmiechu). Jedną z owego miliona dziedzin rozmaitych, które mój niespokojny mózg kuszą, kręcą i nęcą jest psychologia – jedna z chyba najdziwniejszych nauk, jakich na tej naszej uroczej, niebieskiej planecie uświadczycie. No bo zastanówcie się tak na chłopski (lub też babski) rozum – używasz swojego mózgu, żeby uczyć się… O swoim mózgu 😀 To bardziej absurdalne niż medycyna! Jednakowoż – warto chwilkę uwagi na to poświęcić (a nawet dłuższą chwilkę, taką pięcioletnią stacjonarną lub nie, albo choćby i zaoczną), bo z dziwacznej tej nauki płynie cała masa rzeczy cholernie wręcz użytecznych

d8ovvg1

Czytaj dalej

Reklamy

Book soundtracks #5: muzyka rodem z głowy pisarza FANTASY

Book Soundtrack to seria, w której mieszam litery z nutami – poprzednie wpisy były składankami w rytmach sci-fi, folkowych i acapellowych. Tym razem mam dla Was coś specjalnego. W noworocznym wpisie obiecałam sama sobie i Wam, że w tym roku przygotuję na glanc inkoksiążkę. Nie mówiłam co prawda nic o jej wydawaniu, natomiast dla tak roztrzepanego człowieka jak ja samo jej napisanie będzie już sukcesem 😀 I oto parę dni temu pokonałam jeden z milowych kamieni zalegających na krętej drodze prokrastynacji – mój maszynopis ma prawie 50 stron ♥ Heaven yeah! Trzymajcie za mnie kciuki, a ja dla Was mam prezencik. Dzisiejszy booksountrackowy odcinek poświęcę na inspirujące składanki w sam raz do klekotania w klawiaturę. Może i Was zainspirują 😉

Czytaj dalej

10 rzeczy, które zrozumie tylko freelancer

Jest taki jeden dziwny, podejrzany wręcz gatunek ludzi, którzy zamiast elegancko i po Bożemu siąść za biureczkiem, podpisać umowę, co jakiś czas dać się zgnoić szefowi, odebrać premię i wieść spokojny żywot osoby zatrudnionej na etacie, wolą z jakichś przyczyn znacznie bardziej stresujący tryb. Latają z laptopami po domach, kawiarniach czy nawet zagranicach, a o pracę walczą jak lwy nieustannie i bez przerwy. Mowa o wolnych strzelcach, czyli tak zwanych freelancerach. Witajcie w naszej bajce, słoń zagra na fujarce… 😉

Jak to było dalej? Tu wszystko jest możliwe?

bjthhwv

Czytaj dalej

5 seriali na walentynkowe Netflix&chill (i serio chodzi o seriale)

Śmieszna to sprawa, lecz dopiero niedawno dowiedziałam się byłam, że netflix&chill wcale nie oznacza oglądania seriali i relaksowanie się, lecz coś zgoła innego i niewiele mającego z kinematografią wspólnego (chociaż w sumie to może i ma trochę, ale zostawmy te rozważania). Jeśli więc okazało, że od restauracyj, kwiatów, bombonierek i balonów w kształcie serca wybraliście czytanie Inko, nie mogę Was zawieźć i pomogę Wam zaplanować dalszą część wieczoru w stylu tej niewinnej wersji netflixa&chilla. Przed Wami moje ostatnie serialowe odkrycia.

Czytaj dalej

10 najdurniejszych cytatów z „Seksu w wielkim mieście” ಠ_ಠ

Mam taką jakąś dziwaczną właściwość, że kiedy się mnie posadzi nad nauką i zabroni prokrastynować, to jakoś niestety musi mój mózg sobie to później odbić. Zwykle pada na zupełnie niewinne guilty pleasures, które w myśl zasady im głupiej tym lepiej regenerują styrane życiem neurony i przywracają mojemu łepkowi stan względnej homeostazy. Jednakże! Okazało się, że zależność ta nie jest do końca prostoliniowa i po osiągnięciu pewnego pułapu głupoty przyjemność z odmóżdżania się zaczyna drastycznie spadać, wzrasta natomiast równie gwałtownie irytacja. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce przy seansie klasyka obsypanego oceanem Złotych Globów, Emm, Rupertów Grintów i czego tam jeszcze, którego wiernie jak religię wyznają rzesze pań w różnym wieku. Przed Wami kwiat filmu zwanego „Seks w wielkim mieście”.

422046_390985384247251_1878670044_n Czytaj dalej

Inkośpiewanki #1: trochę Outlander, trochę Enya, ale nadal krasnolud

Odkąd postanowiłam systematyczne i bez oszukiwania aktywnić na blogu regulaenie – wywiązywałam się ze swojej własnej inkoumowy bardzo porządnie. Nieraz zdarzało mi się pisać na ostatnią chwilę na telefonie, ale PODOŁAŁUJĘ i jak do tej pory opuściłam tylko jeden jakiś zabłąkany wtorek 😀

ALE!

Nie samym blogiem internetowo żyje człowiek, ale i rozmaitemi mediami społecznościowemi, na których tu i ówdzie się działa. Zauważyłam jednak ciekawą rzecz – każde z nich gromadzi zupełnie inną grupę ludzi, w związku z czym przepływ informacji między nimi jest niemal zerowy 😀 To nawet dosyć zabawne, bo można umawiać się z jednymi na wkręcanie drugich, a tych drugich na trzecich… Nie, nie, porzućmy tą ścieżkę… Do ad remu!

Ad rem jest taki, że zapraszam na kolejny wpis z serii podsumowań, które Wam tu na bloga co parę tygodni zbiorczo wrzucam (do tej pory ukazywały się głównie inkogalerie instagramowe, dzisiaj jednak rozszerzymy menu o jutuby). Tym razem coś dla ucha, nie dla oka 🙂

Odkąd pamiętam muzyka mnie ciągła i wołała, i choć nigdy się nią nie zajmowałam jakoś profesjonalnie, postanowiłam przekuć ją w coś inkoholiczkowo-popkulturalnego. Oto efekt. To ja to tu zostawię i wracam do pracy.

Miłego słuchania, Inkoholicy!

Czytaj dalej

8 rzeczy, które zrozumie tylko posiadacz kota

Dzisiaj wpisik będzie, cytując klasyka, malutki, ale milutki 😀 A to dlatego, że na tym ziemskim łez padole pełnym pluch, depresji i złych książek jest bowiem kilka kategorii rzeczy zdecydowanie osładzających człowiekowi ten kilkudziesięcioletni pobyt na planecie. Należą do nich jak następuje: rzeczy miłe, miękkie, ciepłe oraz te pluszowe. I Bóg zobaczył, że rzeczy owe są dobre i postanowił tchnąć w nich życie. Tak powstały koty. Niestety, gdzieś po drodze zagubiła mu się ta pierwsza cecha… 😉

kwgjtgl Czytaj dalej

10 kosmicznych ciekawostek: wszechświaty równoległe, prokrastynacja i seks na księżycu

Mam dla Was kolejną kosmiczną porcję wiedzy, chorych teorii i fizyki kwantowej dla noobów. Cieszycie się? :>

photo-1450849608880-6f787542c88a

No ja myślę, dlatego, że dziś okazję ku temu mamy szczególną. Dlaczego? Albowiem dosłownie kilkanaście godzin temu radary Ziemi  trwające kilka milisekund sygnały z odległej o 15 miliardów lat świetlnych od nas galaktyki. To drugi taki sygnał – pierwszy odebrał w 2015 roku Arecibo (pamiętacie Arecibo message? ♥ ). Wstępna interpretacja to pozostałość po supernowej.

Chciałabym objąć tej ogrom. Czytaj dalej