4 sposoby na bezbolesną naukę języka obcego, czyli jak się nie narobić…

Zapewne większość z Was miała kiedyś taką sytuację nieprzyjemną wielce, że chciała coś umieć, a nadal, jak za złość, nie umiała. Okropne to uczucie, a zwłaszcza jak sobie człowiek zda sprawę, że trzeba mnóstwo wysiłku w zmianę tego stanu rzeczy włożyć. Szczególnie ta sytuacja robi się irytująca gdy przychodzi do nauki języków – założę się, że każdy ma jakiś ten jeden wymarzony, wyśniony… i nigdy nie nauczony. A ponieważ, zapewniam Was, jestem dokładnie tak samo leniwa jak Wy, spieszę Wam z pomocą. Oto 4 sposoby, żeby zrobić, a się nie narobić. Na dodatek one wymiernie działają – mogę Wam to udowodnić na własnym przykładzie.

54ff784737d21-lilbub-lgn

To jeszcze nie ja, tylko kot gnany pędem wiedzy. Sposoby niżej.

Czytaj dalej

Reklamy

5 mistrzów drugiego planu, czyli łobuz kocha najbardziej

U Riennahery przeczytałam o pewnej nieszczęśliwej kobiecie, która nie znała zjawiska fangirlingu. Fangirlowania. Fangirlizmu. Jak zwał tak zwał, chodzi o to, że na rozmowę o popkulturalno-literacko-serialowych fascynacjach prychnęła z pogardą mówiąc, że ona ma chłopaka prawdziwego i nie musi się uciekać do takich wyimaginowanych wyjść. Dzikie emocje, jakie wywołał we mnie ten tekst dodatkowo podkręcił seans najnowszej części Gwiezdnych Wojenek (tak, tak, wyznaję Reylo, jakbym nie miała tego wypisanego na czole :D) – i w efekcie powstał tekst, który w mojej głowie kołatał się już dawno, tylko tak jakoś chyba czekał na odpowiedni moment. Dzisiaj do pierwszego rzędu Czytelników zapraszam bardziej Inkoholiczki niż Inkoholików, bo temat jest ważki i emocje duże wywołuje – dzisiaj, drogie Panie, przedstawię Wam piękną listę mistrzów drugiego planu – postaci, które zapadają w pamięć, choć pierwszych skrzypiec na ekranie nie grają, a przy tym otacza je ciekawa aura tajemniczości i niewyjaśnionowości. A ponieważ owa miłość ekranowa, to chyba jedyny rodzaj damsko-męskiej miłości, który dzieląc się – mnoży („oborzetucholski, ty też go uwielbiasz, będziemy najlepszymi przyjaciółkami!) – zapraszam Panie do serwowania swoich typów.

U mnie na pierwszy ogień leci nie kto inny jak… Czytaj dalej

Ludzie Inkoreportażu #1: konwenty

Nie będzie dziś czytania. Przykro mi. Koniec z tekstem! To znaczy poza tym wprowadzającym, który czytacie właśnie teraz. 😀

Mam opóźniony zapłon i dopiero teraz dowiedziałam się o tradycji tak zwanych Instaweeków na blogach – chodzi po prostu o to, by raz w tygodniu podzielić się w  zbiorczym wpisie tym, co na instagramach ostatnimi czasy się wyprawiało. Jednakowoż! Nie podoba mi się to do końca, jakoś pozostaję nieprzekonana. Insta ma to do siebie, że jest bardziej codzienny, mniej dopracowany i taki „na bieżąco” – tym samym skupia wokół siebie zupełnie inną (również charakterologicznie) grupę ludzi i nie ma chyba sensu tego mieszać. Jednak przyszło mi do głowy coś innego – jeśli wliczacie się naraz do obu grup fanów (i blogowych i insta’owych) wiecie pewnie, że zaczęłam publikować więcej shotów reportażowych. Dlaczego? Po prostu ten typ fotografii najbardziej kocham. Kiedyś nie cierpiałam fotografować ludzi. Byli humorzaści, ruchliwi, ciężcy do uchwycenia i w ogóle najczęściej nudno wychodzili, bo mało kto umie naturalnie pozować. A potem mnie zawód wrzucił w reportażówkę. I odkryłam, że jak nie pozują, to właśnie są najpiękniejsi – i właśnie tym chciałabym się z Wami podzielić.

Dlatego dziś będzie galeria portretowa. Cykl Ludzie Inkoreportażu będzie tematyczny i nieregularny – na tyle rzadko, żeby się nie znudził i był dobrej jakości, na tyle często, żebyście nie zapomnieli 😉  Dzisiaj popatrzcie na ludzi konwentów – w tym na najlepiej ubranych ze wszystkich dziwaków świata, czyli cosplayerów. Chodźcie w ten dziwny świat, gdzie im bardziej nienormalny ktoś, tym normalniejszy! 🙂

 

_DSC2010 Czytaj dalej

Book soundtracks #2: gdyby science-fiction było muzyką

Patrzę na stronę główną Inko i nie mogę się nadziwić, jak ostatnio się na niej serialowo zrobiło – a przecież nie samymi oczami odbiera człowiek! Ma on kilka całkiem potrzebnych zmysłów i, co więcej, każdy z nich można kulturalnie dopieścić. Dzisiaj więc słuchawy na uszy, moi Drodzy, bo zabieram Was na wyprawę w kosmos. Muzyka elektroniczna ma to do siebie, że spuszcza wyobraźnię ze smyczy całkowicie. Polecicie z prędkością światła przez gwiazdy. Muśniecie Jowisza, posurfujecie po pierścieniach Saturna, pogłaszczecie gwiazdozbiór Lwa po grzywie, pomkniecie w dal… A kto wie? Może dotrzecie do krańca naszego wymiaru?…

surfing-astronaut-under-the-colorful-night-sky-digital-art-hd-wallpaper-1920x1080-2150

Czytaj dalej

SHARE WEEK 2018 – głos Inko

Ruszyły właśnie zgłoszenia do kolejnego Share Weeku. Po raz kolejny niezawodny Tata Chrzestny blogerów Andrzej Tucholski organizuje jedną z najfajniejszych akcji po tej stronie internetów – polega on na tym, że każdy blogujący może oddać 3 głosy na swoich ulubieńców. Ludzi, którzy tworzą, a przede wszystkim wpływają w jakiś sposób na innych. Tym razem waluta, którą narzucają nam statystyki i social media nie znaczy nic – nie chodzi ani cyferki, ani liczby współprac, ani o kolorowe wykresy. Tym razem, dla odmiany, chodzi o człowieka.

Andrzej pisze:

Wielu nie dotarło jeszcze do porannych programów telewizyjnych i jeszcze nie są śledzeni przez miliony. Ale robią to, co robią z pasją i uczuciem i nigdy nie wiadomo, czy nie zmieniają komuś życia na lepsze – powoli, dzień po dniu – choćby i w mikro skali tego, gdy jedna osoba czyta drugą osobę, i powstają w tej relacji myśli i poczucia niemożliwe do osiągnięcia w inny sposób.

A potem jeszcze mówi, że jesteśmy dziwni. No może jesteśmy. 😀

Czytaj dalej

5 brzydkich słów, które mogłyby być przekleństwami, czyli *&/@*$#!

96lfgms

Czujecie się czasami jak ten kot na powyższym obrazku? Już Wam się łapki w pięści zaciskają, już żyłka pulsuje, już nozdrza chodzą niebezpiecznie, już zgrzytają szczęki… Siarczysta wiązanka już-już szykuje się do odrzutowej eksmisji z Waszych ust aż tu NAGLE! Przypominacie sobie jakiegoś powodu nie możecie przeklinać. Albo macie takie postanowienie, albo osoba, którą chcecie zgnoić sprawia, że jest to niekoniecznie bezpieczny sport, albo nie wiem co. Nieważne. Nieważne są Wasze motywy.

Przychodzę Wam na pomoc z pięcioma poręcznymi, zgrabnymi, brzydkimi jak noc listopadowa słowami, które z przekleństwami nie mają zupełnie nic wspólnego – poza brzmieniem. Obiecuję, nie będzie żadnego „ty w ząbek czesany gałganie niecnoto” ani „och motyla noga”. Błagam, czy to kiedykolwiek kogokolwiek rozluźniło?

Pani poniżej wygląda na gotową do wyliczanki, więc jedziemy:

swearing Czytaj dalej

20 myśli Outlanderowych, czyli co u Szkota pod kiltem piszczy

Nie wiem, czyście Inkoholicy zauważyli, ale zawsze w okolicy okołosesyjnej na blogu mem pojawia się swego rodzaju popłoch. Na początek, na etapie „bez-spiny” wpisy toczą się regularnym trybem, no, może są nieco krótsze niż zazwyczaj. Potem nastaje okres „ze-spiną”, kiedy to na social-mediach huczy, ale blog śpi spokojnie snem sprawiedliwego, bo do śmiania się to wszyscy piersi – a pisać nie ma komu. Potem natomiast nastaje czas mój personalnie ulubiony – oto w przypływie nagłych wyrzutów blogerskiego sumienia siadam ja do klawiatury i popełniam wpis o absurdalnie wysokiej zawartości dziwacznego humoru, przesadzonych porównań, wpis ogólnie niesmaczny i pozbawiony hamulców moralnych. Takie wpisy wszyscy lubimy. W zeszłym roku wzięłam na warsztat wampiry oraz kilka zakazanych pairingów (jeszcze wtedy nie wiedziałam jak owo słowo się pisze). Dzisiaj natomiast zapraszam na garść nieprzemyśleń z znanego dość już serialu „Outlander” (jestem nieco opóźniona w popkulturalnym rozwoju).

Drogie Inkoholiczki, zwracam się do Was. Gdyby któraś z szanownych Pań raczyła bawić w Szkocji przejazdem i przypadkiem zbliżyła się do podejrzanego kręgu z kamieni, potem by błysło i świsło i nagle zrobiło się tak jakoś dziwnie – znaczy, że jak Claire przeniosłyście się w czasie. Ale-ale! Wam pójdzie lepiej, bo Wy będziecie lepiej przygotowane. Macie szczęście, że widziałam serial, dzięki temu wiem co Was czeka i mam dla Was 20 funkcjonalnych protipów. Oto i one!

outlander2bheader2b1

1. Zawsze noś ze sobą sweterek. Just in case. I jak już uda Ci się z nim przenieść w czasie, to nie porzucaj go tam gdzie stoisz, tylko weź ze sobą.

2.  Ucz się, Jasiu, ucz, bo jak Cię historia rzuci w przeszłości odmęty to będzie wstyd, że nie wiesz kto Piłsudski, kto McTavish i gdzie leży najbliższy ocean. I wstyd będzie.

3. Przy okazji – ogarnij mniej więcej podstawy osiągnięć medycznych naszych czasów. (Przynajmniej na tyle, żeby znać zasady pierwszej pomocy i wiedzieć w który otwór należy dmuchać przeprowadzając usta-usta. Już samym tym będą zachwyceni.)

4. Podziwiaj klatę Dougala.

5. Podziwiaj wąsy Dougala.

6. Podziwiaj brodę Dougala.

7. Podziwiaj Dougala.

outlander_sam_heughan_graham_mctavish_s02_e209_h_2016

8. Przekaż ode mnie wielkie propsy dla Tomasa Menziesa za genialną grę aktorską i stworzenie dwóch tak odmiennych od siebie postaci, z czego jedna była absolutnie przekonującym szaleńcem. Naprawdę. Padam do nóg.

giphy

9. Nie chwal się szczepionką. Wiem, że ten znaczek jest cool i działało w przedszkolu, ale zaufaj mi – po prostu się nie chwal.

10. Uważaj na proboszczów.

(No czy ten facet wygląda bezpiecznie?)

zap-outlander-season-1-episode-3-the-way-out-p-010

11. Kiedy już zignorujesz punkt 10, nie wykłócaj się w sądzie, dobrze Ci radzę. No, chyba, że z jakichś powodów lubisz stosy – ja nie oceniam.

12. Nie szpanuj, bo Cię wezmą za kochanicę szatana i tyle z Twojej wielkiej szkockiej wycieczki.

13. Potrenuj noszenie gorsetu. On jest na początku naprawdę niewygodny, a tak – jeden problem mniej.

outlander-outfits-1

14. Dobra wiadomość – masz wolne od golenia nóg (i całej reszty), pod warunkiem, że nie zamarzysz odwiedzić Francji.

15. Nie ufaj Cyganom. (potwierdzone info)

16. Weź ze sobą rewolwer, a najlepiej kałacha i zastrzel Randalla jak tylko go zobaczysz. Nie pozwól się mu nawet przedstawić.

17.  Nie jedź na wakacje do Szkocji z mężem – po co Ci on! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

(No chyba, że Twoim mężem jest Menzies, to wtedy kategorycznie nie przenoś się w ogóle w czasie.)

frank-on-the-way-to-crag-na-dun

18. Aaaa, i oczywiście zakoś suknię jak będziesz wracać. Trudność niewielka, a po sprzedaniu jej będziesz ustawiona do końca życia. I Twoja rodzina też. I sąsiedzi. I kot.

outlander_gallery2_wm

19. Skoro już jesteśmy przy zakoszaniu – koniecznie sprowadź do naszych czasów modę na kilty. Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego mężczyźni jeszcze w ogóle chodzą w spodniach.

20. No i oczywiście PRZYWIEŹ ZE SOBĄ FRASERA!

https3a2f2fblueprint-api-production-s3-amazonaws-com2fuploads2fcard2fimage2f4302492f30fa5560-a16e-4bf7-8e2c-a05d841df7ce

To co? Która się wybiera? Proszę o info na priv!

 


Źródła grafik o zawartości skądinąd pięknej: 123456

9 powodów, żeby szorować do kina na najnowsze Star Warsy, czyli Porgi, nowe wątki i B.S. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Po pierwszych seansach drugiej części trzeciej trylogii (ta wyliczanka rodowa to celowo, żeby podkręcić powagę sytuacji) blogerska sieć równie uroczo co typowo raczyła się była spolaryzować na dwa kłapiące na się zębami obozy. Jeden z nich uważa, że wspanialsza od The Last Jedi może być tylko wanna pełna miodu i orzeszków, a drugi – rozczarowanie życia, śmiech na sali, plucie popcornem i w ogóle zabijcie mnie. Osobiście uwiłam sobie ciepłe gniazdko w samym, środku obozu numer jeden, gdzie otulona w koce planuję kolejne seanse TLJ. Dlaczego uważam, że w podskokach winniście, Inkoholicy, szorować na najnowszych Star Łorsów część? Otóż powodów jest ku temu co najmniej dziewięć. A może i więcej.

Czytaj dalej

5 typów konwentowiczów, czyli co dla kogo na FALKONie

Sztandarowy lubelski konwent zbliża się wielkimi krokyma. Brunetce na plakacie już powiewają włosy, Cytadelo-Syriuszowcom praca w rękach się pali, konwentowcy wysupłują ze swych kieszeni wszelkie gromadzone tam miesiącami drobniaki i powoli zaczynają się porządnie emocjonować. No właśnie – konwentowcy. To uczestnikami stoi każdy tego typu event – fanami właśnie. A kto po konwentach szlaja się, włóczy i wałęsa nałogową mniej lub bardziej, zobaczy na każdym z nich kilka gatunków fantastów w ich naturalnym środowisku. Zapraszam dzisik na wycieczkę  z kamerą  z piórem z klawiaturą wśród Falkonowej dżungli. Dla każdego z nich mam garść subiektywnie wybranych z programu propozycji – a nuż coś przedstawicieli zaciekawi! 😉 Także każdemu według potrzeb, wiśta wio, jadymy.

FALKON620x320

Czytaj dalej