„Między światami”, czyli o zakneblowanej sprawiedliwości

Pewnego zimnego, styczniowego poranka 2009 roku przebywająca tymczasowo w Iranie dziennikarka Roxana Saberi usłyszałą dzwonek do drzwi. Nie chciało jej się wstawać i otwierać – poprzedniego dnia położyła się bardzo późno; pracowała nad swoją nową książką. Jednak tajemniczy gość nie dawał za wygraną, dzwonił i dzwonił niestrudzenie. Kobieta podniosła się z łóżka i, przecierając zapuchłe od niewyspania oczy, otworzyła drzwi. I wpadła prosto w ręce Irańskiego Ministerstwa Informacji z absurdalnym zarzutem szpiegostwa na rzecz USA.


Dotychczas nieznana, ciemna strona jej ukochanego Iranu rozwarła przed nią swoje podwoje i wciągnęła do samego swojego serca – więzienia Evin. Przed Wami wstrząsająca historia o obezwładniającym absurdzie, fałszywych zarzutach pętających gorzej niż łańcuchy, groteskowej zasadzie domniemanej winy i niezłomności, by stanąć na straży prawdy.

Narracja w „Między światami” to coś wprost znakomitego. Osobiście uważam, że nudna, encyklopedycznopodręcznikowa forma jest w stanie zabić nawet najciekawszą z historii, więc, gdy otworzyłam książkę na rozdziale pierwszym, aż skoczyłam pod sufit z radości. Pierwszoosobowość w tym przypadku ma znacznie większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Daje ona złudzenie, że samemu jest się w centrum wydarzeń, upraszcza i uefektywnia zabieg wczuwania się w sytuację Saberi. Forma książki po zsumowaniu z reakcją w miarę wrażliwego na książki czytelnika pozwala utrzymywać przy każdym zdaniu maksymalne skupieniem, napięcie, wręcz poczucie zagrożenia, dodatkowo potęgujące szokujące wrażenia z lektury.

Ludzie są bardzo szybcy w osądach innych – nieraz wystarczy im krótka chwilka i już sami wiedzą najlepiej z kim mają do czynienia. Wyrozumiałość to dla nich oznaka słabości, bo „ja na twoim miejscu”… (i tu zaczyna się litania). Sama wielokronie zastanawiałam się nad tym jak zachowałabym się w sytuacji skrajnej, ekstremalnej. Czy pozostałabym przy swoim własnym systemie wartości, czy mój kręgosłup moralny okazałby się na tyle silny, by utrzymać mnie w pozycji pionowej, czy nie złamałabym się? Nie wiem tego – dlatego bardzo daleka jestem od osądzania postępowania wszystkich słabszych psychicznie ludzi pod presją, w niebezpieczeństwie. Tym większy jest jednak mój podziw dla wszystkich, którzy swojej odwagi dowiedli i wybrali prawdę, stawiając na szali wszystko, co dla nich drogocenne z życiem własnym i bliskich na czele.

„No oczywiście, są jednostki wybitne”, możnaby się z fałszywą pokorą usprawiedliwać. Błąd. Cała książka utwierdza Czytelnika w fakcie, że Roxana Saberi to człowiek z krwii i kości, taki sam jak my, wiodący własne, zwyczajne życie i brutalnie z niego wyrwany. Daje tym lepszy przykład, że nie jest on nieprawdopodobny – ona sama przechodziła przez męczarnie wątpliwości, niepewności i wyrzutów sumienia. Nie miała jakichś nadprzyrodzonych przymiotów, które miałyby ułatwić jej podjęcie decyzji i utrzymanie niezłomnej postawy.

To jest książka, która zostaje w człowieku na długo. Sprawiła, że doceniłam każdy przejaw wolności w moim życiu – mogę spać we własnym łóżku, czytać książki, być spokojna o bliskich, sama sterować własnym życiem, nawet samo to, że mogę pisać tą recenzję i nie grozi mi za to więzienie. Kiedy weszłam w świat Roksany Saberi usłyszałam, jak woła: witamy w świecie domniemanej winy. Witamy w świecie, w którym musisz wybierać między prawdą, a wolnością. Witamy w świecie, który cały czas istnieje, równolegle do naszego – wygodnego i bezpiecznego.

„Między światami” przedstawia całkiem niedawną, świeżą wręcz historię – nic dziwnego, że prędzej czy później w głowie Czytelnika pojawia się pytanie „A co ja robiłem w styczniu 2009 roku?”. „Pracowałem, byłem z rodziną w górach, chodziłam do szkoły, jeździliśmy na sankach, była przerwa świąteczna… Toczyło się życie. Skąd niby mogliśmy wiedzieć, że w egzotycznym, odległym Iranie działy się takie rzeczy? Trochę czasu minęło zanim informacje o Roxanie dotarły do Polski…” I w tym momencie po plecach lodowatą strużką grozy spływa pytanie: A co tam się dzieje TERAZ?”


Wszystkie cytaty oraz fragmenty tekstu ze zdjęć pochodzą z „Między Światami – moje życie i niewola w Iranie” Roxany Saberi, Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków, 2015 r.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “„Między światami”, czyli o zakneblowanej sprawiedliwości

  1. Pingback: „Żona terrorysty”, czyli o dżihadzie od środka | inkoholiczka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s