Człowiek człowiekowi… niewidzialny, czyli syndrom Kitty Genovese

Dzisiaj będzie dużo mniej „geek” a dużo bardziej „lifestyle”, a wręcz psychologicznie. Ale nie tą denerwującą wszystkich łącznie z psychologami psychologią nadętą, nadmuchaną i przeciw człowiekowi, ale tą ludzką, zwyczajną, dotyczącą wszystkich z gatunku i do bólu wręcz praktyczną.

y4fjhgp

Znacie może książkę „40 prac badawczych, które odmieniły oblicze psychologii”? Możecie jej nie kojarzyć, bo to taka troszkę hermetyczna lekturka, ale zdecydowanie można i warto po nią sięgnąć nawet jeśli jest się laikiem (skoro dają ją studentom już na pierwszym roku, nie może być trudno napisana 😉 ). Znajdziecie tam najgłośniejsze i najbardziej przełomowe eksperymenty, takie można powiedzieć kamienie milowe w rozwoju nauki o ludzkiej psychice.

Dużo, oj dużo tam było rzeczy dla mnie wstrząsających, jednak jedna, ostatnia, rozwaliła mnie najbardziej. Słyszeliście kiedyś o przypadku morderstwa Kitty Genovese? Jeśli nie, odsyłam Was do krótkiego opisu jej sprawy. Zawsze, kiedy o niej opowiadam, gotuje mi się z wściekłości krew w żyłach, więc w skrócie powiem tylko tyle: została zamordowana na swoim własnym osiedlu, a świadkiem zbrodni było prawie 40 osób, patrzących z okien. Nikt nie pomógł, ba! Nikt nawet nie zadzwonił na policję.

A mi w głowie gra Phill Collins.

He walks on, doesn’t look back
He pretends he can’t hear her
Starts to whistle as he crosses the street
Seems embarrassed to be there

 

Utarczki były dość długie i drastyczne, gość zostawiał ją prawie nieprzytomną, a potem wracał i ranił jeszcze raz. Jak doczytałam, „w późniejszym czasie sprostowano niektóre z informacji podanych w oryginalnym artykule – atak rozwijał się na przestrzeni kilku różnych miejsc w dłuższym czasie, a pewni mieszkańcy sąsiedztwa zareagowali w rzeczywistości na wołania o pomoc, między innymi wzywając policję, bagatelizując przy tym jednak zajście„. Całe zajście ujawniło bardzo, bardzo brzydką ludzką cechę nazywaną (na cześć…?) świętej pamięci Kitty syndromem Gernovese, lub, nieco oficjalniej, dyfuzją (rozproszeniem) odpowiedzialności.

Na czym to polega?

Parę dni temu szłam na przystanek o bardzo chodliwej że tak powiem godzinie, bo czekało na autobusy kilkanaście albo więcej osób. Było już ciemno, bardzo zimno, a na ziemi ta okropna mokra breja z roztopionego śniegu, soli i piasku – i w tej brei leżała dziewczyna, trzymana przez dwie osoby. Jak się okazało później, przewróciła się na lodzie, grzmotnęła głową i dostała drgawek – unieruchomił ją facet, który miał doświadczenie z epileptykiem, a podtrzymywała nogą jakaś zdenerwowana babcia. Reszta na przystanku starannie omijała wzrokiem, chociaż babka leżała na samym środku.

Wczoraj, kiedy szłam na uczelnię, zobaczyłam dziewczynę, którą z ziemi niezdarnie i z widocznym trudem podnosiła z ziemi jakaś pani w średnim wieku. W tłumie studentów. Dziewczyna moim zdaniem potrzebowała pomocy medycznej, ale bardzo płakała i opierała się ze wszystkich sił, więc poszła w swoją stronę.

Kiedy byłam świadkiem wypadku samochodowego absolutna panika ciągnęła mnie w dwóch kierunkach – pobiec do dziewczyny leżącej na środku ulicy, czy uciekać jak najdalej i zapomnieć o całej sprawie, po przecież ktoś tam się już koło niej kręci, no to po co?

Jestem pewna, że wiele razy byliście w takiej sytuacji – i mam prośbę. Kiedy znowu w niej będziecie wyobraźcie sobie, że to Wy leżycie na ulicy i bądźcie tym rodzajem przechodnia, którego Wy byście chcieli spotkać.

Za taką myślą Was zostawiam w to popołudnie. Natomiast odnośnie wczorajszej tragedii, której zbyć się nie da milczeniem, pozwolę sobie przytoczyć bardzo piękne i mądre moim zdaniem słowa Artura Cieślara:

Tylko się teraz nie dajmy martyrologicznie skołować mediom i „specjalistom” – to zło, które się wczoraj wydarzyło wyrządził jeden człowiek drugiemu człowiekowi. Nie dajmy sobie wmówić, że Polska 2019 to zły kraj zamieszkany przez złych ludzi. Takie zło wydarza się wszędzie i codziennie, często na dużo większą skalę. Nienawiść mieszka w każdym zakątku świata. Nie znamy powodów targnięcia się Stefana Miłosza na życie Pawła Adamowicza. poczekajmy. może poznamy powody, może też nie. bo szaleństwo wykracza poza rozum.
Szczucie Polaka na Polaka uprawiają politycy i media (żyjące z budowania emocjonalnej/emocjonującej narracji) od niemal dwóch dekad. Nikt już od dawna nie przebiera w słowach. ludzie słyszą: dorzynanie watahy i to zapada im w podświadomość. w zasadzie jedynym wyjściem jest postawa trzech małpek: nie widzieć, nie słyszeć, nie mówić… Inaczej człowiek, chcąc nie chcąc, zostaje wkręcany w spiralę nienawiści, dogłębnego poczucia oddzielenia od drugiego, naszym zdaniem totalnie odmiennego od nas człowieka. Budowanie niechęci i obcości jest wręcz dziecinnie proste. wszyscy ci, którzy sieją zło, sieją wiatr, zbierają burze i zsyłają te burze na innych. Prawdziwymi bohaterami zaś są ci, którzy potrafią szlachetnie milczeć kiedy trzeba zamilknąć, żeby nie wypuścić z buzi fekaliów albo działać skutecznie bez stosowania przemocy w słowach czy czynach.
Wierzę, że większość nas Polaków to dobrzy ludzie, kochający życie, kochający pokój i spokój, odnoszący się z uśmiechem i życzliwością do drugiego człowieka, kochający życie swoje i życie drugiego człowieka. Zauważam to wszędzie, na ulicy, w sklepach, na drogach. oczywiście zło czai się nieustannie i zły człowiek ze złymi intencjami stoi na straży chaosu w każdym miejscu, ale to są jednostki.
Jeśli ktokolwiek teraz zrobi Polsce i Polakom krzywdę i opowie światu jak to u nas jest źle, że jeden człowiek drugiego zabija z pobudek politycznych (co jednostkowo już się kiedyś wydarzyło, kiedy w Łodzi zabito posła PiS) to tylko rozwlecze ogień po całym lesie…

Ja też wierzę, że ludzi dobrej woli jest więcej 🙂

Reklamy

10 kosmicznych ciekawostek: wszechświaty równoległe, prokrastynacja i seks na księżycu

Mam dla Was kolejną kosmiczną porcję wiedzy, chorych teorii i fizyki kwantowej dla noobów. Cieszycie się? :>

photo-1450849608880-6f787542c88a

No ja myślę, dlatego, że dziś okazję ku temu mamy szczególną. Dlaczego? Albowiem dosłownie kilkanaście godzin temu radary Ziemi  trwające kilka milisekund sygnały z odległej o 15 miliardów lat świetlnych od nas galaktyki. To drugi taki sygnał – pierwszy odebrał w 2015 roku Arecibo (pamiętacie Arecibo message? ♥ ). Wstępna interpretacja to pozostałość po supernowej.

Chciałabym objąć tej ogrom. Czytaj dalej

TOP 3 najbardziej irytujących bohaterów filmowych

Należę do tej niechlubnej grupy społecznej, z której wszyscy cisną bekę na imprezach i spotkaniach towarzyskich, albowiem niezwykle łatwo ich ztriggerować, a na dodatek ich irytacja i wkurzenie wyglądają tak śmiesznie, że zabawa bardzo szybko może stać się szampańska. Nie no, trochę, przesadzam, bo sama lubię się pośmiać, ale owa cecha potrafi napsuć krwi i utrudnić życie, jeśli dotyczy postaci praktycznie nieistniejących – na przykład NPCtów w grach, albo bohaterów książkowo-filmowych. Bo wiadomo – każdy ma jedną znienawidzoną ciocię (która zawsze pyta o kawalera) albo sąsiada, którego nie trawi (z niewielkim psem ujadającym na wszystko i fajdającym gdzie popadnie) i tutaj emocje są całkowicie uzasadnione – natomiast jaki jest sens wkurzania się na postaci fikcyjne? Otóż nie mam zielonego pojęcia, nie znam odpowiedzi na to pytanie, wiem natomiast jedno – wkurzyć się na nie można i to całkiem mocno. Zapraszam na podium hańby i nieporozumienia, czyli TOP 3 najbardziej irytujących typów bohaterów występujących w filmach i aktywnie psujących krew widzowi. Czyli w tym wypadku mnie.

uCTYnvX Czytaj dalej

Book sountracks #4, czyli najpiękniejszym instrumentem jest głos

Kto po moim inkoholikowym insta hula ten wie, że ostatnio niezwykle wprost muzyczny mnie nastrój dopada. Zostawmy jednak na momętę jedną vapor- i synthwave’owe klimaty, którymi się karmię i kontynuujmy serię Book Soundtrack, której to czwarty już odcinek dziś Wam serwuję. Jaki styl dzisiaj na talerzu, jaki instrument, jaka tematyka? Ano całkiem szczególna – dzisiaj, moi mili Państwo, posłuchamy sobie najpiękniejszego ze wszystkich instrumentów na świecie. Głosu.

iqVYJz9

Jak pewnie zdążyliście po inkojutubach się zorientować, pewna miłość w moich muzycznym sercu powstała do wykonań  chóralnych rozmaitych piosenek, zwłaszcza tych z pogłosem podkręconym na maksa i zwielokrotnionych 😀 Kocham je tak mocno, że nawet czasami ośmielam się je wykonywać…

… jednak równie mocno lubię ich słuchać. A słuchać jest czego, oj jest, bo śpiewaków ma planeta Ziemia naprawdę konkursowych.

Czytaj dalej

10 głupich rzeczy, które bym zrobiła, gdybym była milionerką

Ach, powiem szczerze, że rozmarzył mnie ten sylwestrowo-noworoczny czas prezentów i postanowień – pomarzyć dobra rzecz, czyż nie? :3 Śnienie na jawie to jeden z moich ulubionych sportów – dzisiaj więc wyobrażam sobie, że jestem bogata. Internetowi kałcze bowiem zgodnie twierdzą, że wystarczy codziennie wieczorem przed spaniem sobie wyobrażać, że się ma dużo pieniędzy i pewnego dnia człowiek się właśnie bogaty obudzi. Nie chciałabym, by ten szczęśliwy dzień zastał mnie nieprzygotowaną, dlatego postanowiłam potrenować już teraz – oto, co bym zrobiła, gdybym zastała siebie samą obłożoną dolarami.

10 głupich rzeczy.png

Czytaj dalej

Inkoplany na 2019, czyli co nas czeka na blogu?

W zeszłym roku zrobiłam na Instagramie naprawdę porządne podsumowanie roku 2017 – a było co podsumowywać, bo robiłam mnóstwo ciekawych rzeczy, szalałam i skakałam po różnych krajach i w ogóle brokat, cud, miód i orzeszki w zalewie. 2018 był nieco trudniejszy, bo wyjątkowo dużo czasu zajęła mi wredna uczelnia, a dodatkowo, jak pewnie widzieliście, blog powoli, powolutku osuwał się po równi pochyłej i w ogóle jakoś to wszystko przestawało się kręcić. Potem jednak nastał błogosławiony wrzesień, w którym to zasiadłam z notesem, długopisem i książkami Hunta i powiedziałam sama sobie: Inko, czas na męską decyzję. I podjęłam ową, odrodziłam się jak feniks z brokatu 😀

W tym roku więc zamiast podsumowań, zapraszam Was na plany. Bo planuję co nie miara, a zdradzę Wam jedynie tą najbardziej postanowioną część 😉

I n k o p l a n y na 2 0 1 9

Czytaj dalej

5 największych biblijnych BADASSÓW

Nastrój jak najbardziej świąteczny, i kolędy, pastorałki, osiołek i wół i trzej królowie o nie do końca ustalonej proweniencji… Słowem kiedy jak nie teraz walnąć ma Inko wpis o tematyce chrześcijańsko- biblijnej. Jednak jakoś specjalnie poważnie mimo wszystko nie będzie – przedstawię Wam jedynie pewną szczególną piątkę postaci, które łączy to, że są biblijnymi bohaterami oraz pewien bardzo wyraźnie zaznaczony badassowski sznyt odwagi i jednak pewnej skłonności do ryzyka. Przed Państwem…

QH4IaDB

Czytaj dalej

Wesołych Świąt, Inkoholicy! :3

Kochani Inkoholicy!

Mamy Boże Narodzenie – mam nadzieję, że siedzicie w cieple, najedzeni i szczęśliwi, otoczeni ludźmi, których kochacie i którzy kochają Was. W te Święta chciałabym Wam pożyczyć CZASU – a szczególnie trzech jego rodzajów:

★ czasu dla siebie – żebyście mogli wyciszyć się, wypocząć, znaleźć czas na dawno odkładane czynności, hobby i przyjemności

★ czasu dla bliskich – bo sami wiecie, że na co dzień bywa różnie, zwłaszcza, gdy mieszka się poza domem rodzinnym. A człowiek jest zwierzę stadne i potrzebuje drugiego 36.6 obok 😉

★ oraz czasu dla Boga – bo to w końcu Jego urodziny, co nie? 😉

Dziękuję Wam za zaangażowanie i za to, że czytacie, komentujecie i po prostu jesteście. Dużo inspiracji na Nowy Rok i samych wspaniałych ludzi wokół!

A teraz wracać do serników i kolęd. Do napisania!