Inkowywiad z Katarzyną Błeszyńską: „To portret pokolenia końca świata”

„Życie szczęśliwe”, pierwszy tom nowego cyklu Katarzyny Błeszyńskiej „Pokolenie końca świata”, to przejmujący portret pokolenia wchodzącego w dorosłość u progu nowego tysiąclecia. Bohaterowie, uwikłani w sieć nieprawdopodobnych wydarzeń, stają na krawędzi, przekraczają granice i przewartościowują swoje życie.

Przejmujący portret pokolenia wchodzącego w dorosłość u progu nowego tysiąclecia. Bohaterowie – mieszkańcy Warszawy, uzależnieni od sukcesu i komfortu. Złaknieni bliskości – rozpaczliwie przed nią uciekają, uwikłani w sieć nieprawdopodobnych wydarzeń.

Paweł jest prawnikiem, prowadzi kancelarię, dba o rodzinę, jest dobry i prawy. Jednak piękna pianistka zmienia jego priorytety i bieg uporządkowanego życia. Kiedy jego żona Marta znajduje w szafie męża kosztowną bransoletkę, jest przekonana, że właśnie taki prezent dostanie na czterdzieste urodziny. Niestety nic nie jest takie, jak się pozornie wydaje, a poukładane życie dwojga ludzi zupełnie niespodziewanie zamienia się w kryminalną opowieść. Wydarzenia powieści tworzą uzupełniającą się historię, opowiedzianą z perspektywy trojga bohaterów: Pawła, Marty (jego żony) i Ewy (pianistki i kochanki Pawła).

fuag9s4 Czytaj dalej

Reklamy

5 popokulturalnych panów, którzy utknęli we #friendzone

Smutno ach smutno robi mi się na duszy, gdy widzę się na tą sytuację – czy to w życiu, czy książce, grze, filmie tudzież innym tekście popkultury. On – mężczyzna, chłop, można by rzec, na schwał, który głowę stracił dla niewłaściwej kobiety, no i ona – kobieta owa właśnie z różnych mniej lub bardziej uzasadnionych przyczyn trzymająca go krótko za uzdę w sferze zwanej potocznie friendzone. Byli już panowie, co nadają się na mężów, pora na tę bardziej bolesną część życia miłosnego. Szkoda gadać, szkoda strzępić ryja, jak mawia klasyk, zapłaczmy rzęsiście nad losem pięciu panów z dzisiejszego zestawienia, wznieśmy kielichy i wypijmy ich zdrowie, wysmarkajmy nos i idźmy dalej. Bo żyć trzeba dalej.

Czytaj dalej

Inkoreportaż: Nomadzi w Tańcu Śmierci

Stacja London Blacfriar’s. Tłumy przelewają się przez piętrowe przejścia, turyści z plecakami i mapami, biznesmeni stukający obcasami, mrowie kolorowych postaci płynie we wszystkie strony. W oddali słychać bicie Big Bena, zbliżają się godziny szczytu, ludzi coraz więcej. Krzyczą, pędzą, rozmawiają, ściskają kubki z kawą, rozmawiają przez telefony, biegną, nie patrząc na siebie nawzajem. Wtem przez szumiący, jednostajny gwar przebija się czysty dźwięk skrzypiec, który jednym pociągnięciem smyczka przecina monotonię. Po chwili dołączają się do niego dwa głosy – jeden wysoki i dźwięczny, drugi – niski, chropowaty, bolesny. Mistyczne słowa w tajemniczym, nieznanym języku splatają się z instrumentami i płyną przez korytarze zatłoczonej stacji metra. Tak nie na miejscu, tak niezwykłe. Śpiew ciemnoskórego mężczyzny zmienia się w warkot jak u dzikiego zwierzęcia. Skórzana kamizela, kilt, antyczna złota biżuteria podzwania przy każdym ruchu. Bije od niego cicha, stanowcza siła, a jego oczy przepojone są bólem. Czysty, niewiarygodnie wysoki sopran stojącej obok niego kobiety, o skórze białej jak śnieg, łączy się z rytmicznym dźwiękiem dzwoneczków, przymocowanych wokół kostek śpiewaków. Tribal Baroque rusza w tan. Ludzie przystają jak zaczarowani, zapominając o swoich obowiązkach. Czas zwalnia bieg.

hqu4754

Czytaj dalej

Inkogaleria: WIOSNO, CHONOTU!

Co jakiś czas update‚uje Was ze wszystkim, co dzieje się na innych inkomediach – a dzieje się co nie miara, zwłaszcza na instagramie 😀 Kto mi tam towarzyszy, ten zna moje spamy relacjami z wydarzeń i próby utrzymywania tak pożądanego na tej platformie theme‚u, czyli tematu kolorystycznego sprawiającego, że cały profil wygląda schludnie i elegancko. Mój wygląda schludnie tylko, kiedy jakaś pora roku jest w rozkwicie i spójne stylistycznie zdjęcia robią się same, bo nie da się inaczej! Tym razem jednak wyrwałam się przed szereg i tęskniąc za wiosną, słońcem i ciepłem zaczęłam otaczać się ze wszystkich stron (nawet książkowych!) kolorami i kwiatami. Wywołujcie więc wiosnę razem ze mną – może nas usłyszy, zobaczy, że tęsknimy i przyjdzie? 😀

52855245_1934132786712387_2208976324354493383_n Czytaj dalej

5 księżniczek, z którymi utożsamiałam się za dzieciaka

Kim będziesz jak dorośniesz? Księżniczką!

Taka była mniej więcej domyślna odpowiedź na tak postawione pytanie w zamierzchłym i bezpowrotnie minionych czasach mego kindergartenu. Nieliczne jednostki wyłamywały się z tego schematu konstruując misterne scenariusze zawierające opcjonalnie Nobla, Oscara lub też prezydenturę, jednak tendencja była jedna – na scenie, w świetle jupiterów, powszechnym uwielbieniu i koniecznie jakiejś wystrzałowej sukience. I to z brokatem. Potem człowiek rósł, rósł i się poszerzał (również intelektualnie) i im więcej patrzył, tym więcej widział. Na przykład widział to, że taka księżniczka to nie bardzo sobie może po drzewach łazić i kolana zielenić na trawie, a co do tego księcia z bajki to też tak różnie bywa, bo sobie ów człowiek w słowniku sprawdził co znaczy kojarzone małżeństwo i się człowiek przeraził.

Jednak wszystko, co było w dzieciństwie ma niezwykłą tendencję do pokrywania się złotym brokatem wspomnień wygładzającym krawędzie i roztaczającym wokół hipnotyczną woń nostalgii. Bardzo miłego zapaszku. Cofnijmy się więc do kraju lat dziecinnych Inko. A o to pytanie…

Kim Inko chciała być jak dorośnie?

lokqyoz

Czytaj dalej

Inko komentuje: zwiastun nowej Gry o Tron

Sytuacje, w których uważam książkę za gorszą od ekranizacji mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Należy do nich niestety także Gra o Tron – o ile proza Martina totalnie do mnie nie przemawia, o tyle serial zaskarbił sobie moje wielkie uznanie. W ramach posuchy zeszłorocznej przygotowałam wpis z przewidywaniami, co moim inkozdaniem w najnowszym – i ostatnim – sezonie się wydarzyć może. Tym razem jednak mam już poważne podstawy do przewidywań – HBO nakarmiło bowiem lud spragniony trailerem – co prawda oszczędnym w wyjaśnianie, ale zawsze. No to co, jedziemy?

drmofng

Zanim wszystko – zapraszam do obejrzenia trailerowego dziełka, który będziemy za chwilkę przetwarzać: Czytaj dalej

O co chodzi z tym całym Twitterem? (+9 inkoshotów)

Od jakiegoś czasu z bloga zaczęłam robić takie troszkę miejsce spotkań wszystkich moich sieciodziałalności w myśl zasady, że jego Czytelników (nawet takich, którzy nie obserwują mnie na żadnych social mediach) nic ma nie ominąć. I całkiem dobrze się dzieje, bo generalnie każde z miejsc w sieci ma zupełnie inny klimat i odbiorców – na Facebooku bardziej śmieszkujemy-memujemy i gadamy o popkulturze, na Instagramie jest więcej z codzienności, ankiety i śliczne fotki (które z resztą czasem Wam wrzucam tu zbiorczo w postaci galerii), a na Twitterze

Właśnie. Co na Twitterze? O co chodzi z tym niebieskim ptakiem i w ogóle co tam można robić, czy jest tam ktoś, kogo znamy? Otóż byłam tam, moi Drodzy, byłam, miód i wino piłam i opowiem Wam o co chodzi z tym całym Twitterem.

60bhfgf

Czytaj dalej

5 dobrych powodów, żeby studiować PSYCHOLOGIĘ (nawet na własną rękę)

Jestem jednym z tych dziwnych ludzi, którzy generalnie lubią to, co robią, nawet jeśli robią naraz dziki milion rzeczy. Bycie w nieustannym ruchu, głównie umysłowym, to rzecz bardzo przyjemna i wbrew pozorom rzadko prowadzi do przegrzania styków i wysadzenia czapy w powietrze (a nawet jeśli, to w doborowym towarzystwie i wynika  z tego kupa śmiechu). Jedną z owego miliona dziedzin rozmaitych, które mój niespokojny mózg kuszą, kręcą i nęcą jest psychologia – jedna z chyba najdziwniejszych nauk, jakich na tej naszej uroczej, niebieskiej planecie uświadczycie. No bo zastanówcie się tak na chłopski (lub też babski) rozum – używasz swojego mózgu, żeby uczyć się… O swoim mózgu 😀 To bardziej absurdalne niż medycyna! Jednakowoż – warto chwilkę uwagi na to poświęcić (a nawet dłuższą chwilkę, taką pięcioletnią stacjonarną lub nie, albo choćby i zaoczną), bo z dziwacznej tej nauki płynie cała masa rzeczy cholernie wręcz użytecznych

d8ovvg1

Czytaj dalej

Book soundtracks #5: muzyka rodem z głowy pisarza FANTASY

Book Soundtrack to seria, w której mieszam litery z nutami – poprzednie wpisy były składankami w rytmach sci-fi, folkowych i acapellowych. Tym razem mam dla Was coś specjalnego. W noworocznym wpisie obiecałam sama sobie i Wam, że w tym roku przygotuję na glanc inkoksiążkę. Nie mówiłam co prawda nic o jej wydawaniu, natomiast dla tak roztrzepanego człowieka jak ja samo jej napisanie będzie już sukcesem 😀 I oto parę dni temu pokonałam jeden z milowych kamieni zalegających na krętej drodze prokrastynacji – mój maszynopis ma prawie 50 stron ♥ Heaven yeah! Trzymajcie za mnie kciuki, a ja dla Was mam prezencik. Dzisiejszy booksountrackowy odcinek poświęcę na inspirujące składanki w sam raz do klekotania w klawiaturę. Może i Was zainspirują 😉

Czytaj dalej

50 twarzy POSTAPO – rozmowa z Dominiką Tarczoń

Pod tym wabiącym tytułem, w który właśnie kliknąłeś, kryje się rozmowa z nikim innym, jak tą oto tajemniczą panią w różowej bluzeczce z fotografii poniżej. Jeśli jej jeszcze nie znasz, nie wiesz, że ten uśmiech zwiastuje rychłą, obfitującą w katastrofy apokalipsę, na którą wyśle Cię z plecakiem pełnym szpeju i śpiewem na ustach. Przed Wami… <proszę o werble i wybuchy nuklearne> Dominika Tarczoń! (pseudonim okupacyjny: Nerd Kobieta)

40064503_2219542341408179_6657706767775956992_n

Tym razem w repertuarze owego śpiewu, z którym to na ustach w podróż wyruszycie, króluje „Pieśń o Warszawie” – najnowsza powieść Dominiki, której miałam przyjemność patronować. Jeśli jeszcze nie czytaliście mojej recenzji, znajdziecie ją tutaj, możecie też kopsnąć się już do księgarni, bo dumna premiera miała miejsce w zeszłym tygodniu i Oskar wylazł z kanałów na półki sklepowe, rozsiadł się i siedzi. Ale na razie zajmijmy się jego stworzycielką – przed Wami strzelanina shot-shot, pytanie-odpowiedź, a więc dość niezwykła dla mnie, ale ciekawa forma wywiadu. Poruszyłyśmy nieco mniej tematów niż 50, ale… Czyż ja mogłam nadać tej rozmowie inny tytuł? 😀

jdzd7zs Czytaj dalej