„Preppersi”, czyli umiesz liczyć? Licz na siebie.

„Kiedy przeciętny człowiek myśli o preppersie czy survivalowcu, oczami wyobraźni widzi pokaźnego mężczyznę o posturze drwala, koniecznie brodatego i ubranego w wojskowy kombinezon.”

Myślałam, że preppers, survivalowiec, jeden żołdak. Tymczasem okazuje się, że preppering bardziej niż tak:

big_thumb_6e1c152795053bfd7f5915329585073b

Wygląda tak:

cc4694260002db78f04d89be216eca41 Czytaj dalej

Reklamy

„Córki Wawelu”, czyli o kobiecych szyjach, co głowami rodów kręciły

Jak dobrze wiecie, Inko uwielbia wprost historyczne w każdym wydaniu. Od wczesnych Wikingów po późnych ONRowców, z odrobiną fantasy albo też zupełnie bez, lżej lub zupełnie ciężko – ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję. A że ostatnimi czasy nader wysoko cenię sobie pióro żeńskie, to wielką wprost radością zareagowałam na nowinę o powrocie Pani Brzezińskiej, tym razem w wydaniu zupełnie na poważnie – bo „Córki Wawelu to książka, jakiej jeszcze nie było.

Regina jest prostą chłopką, dla której Kraków to obietnica lepszego bytu i zarobku. Dziewczyna zostaje przyjęta na służbę do mistrza Bartłomieja, uznanego słodownika, który, jak szybko się okazuje, oczekuje od niej oddania i posłuszeństwa nie tylko w kuchni… Wkrótce na świat przychodzi „potworek” – Regina nie umie myśleć inaczej o swojej córce karlicy. A jednak to właśnie Dosia trafia na królewski dwór. To jej oczami – postaci prawdziwej, która rzeczywiście przechadzała się po królewskich krużgankach, opiekunki, świadka wydarzeń, uczt, ślubów, spisków i gwałtów – podglądamy codzienne życie jagiellońskich królewien: Jadwigi, Izabeli, Zofii, Anny i Katarzyny. Anna Brzezińska, ceniona pisarka i mediewistka, powraca z nową zaskakującą książką. Na przeszło ośmiuset stronach opisuje życie kobiet za czasów ostatnich Jagiellonów. Jej bohaterkami są nie tyko uprzywilejowane – jak mogłoby się zdawać – córki króla Zygmunta I Starego z małżeństw z Barbarą Zápolyą i Boną Sforzą, ale także bękarcice, mieszczki, kobiety z plebsu przyjmowane do pracy jako sługi, a traktowane jak niewolnice.

f07f9e4f0270acdefc34ff34e2c03e63

Czytaj dalej

„Toy Wars”, czyli półnagie, kacogenne, szalone fantasy

Światło poranka prześwitujące przez roletę wdziera się do Twoich oczu i boleśnie budzi. Jęczysz głośno i podnosisz swoją obolałą głowę marząc o choćby kropli wody w wyschniętych na wiór ustach. Rozglądasz się po pokoju, trąc dłonią oko swędzące od niezmytego makijażu z wczoraj. Nie masz pojęcia gdzie jesteś. Wokół walają się puste butelki po alkoholu i ślady szampańskiej zabawy z zeszłego wieczora. Tu i ówdzie na ziemi leży nawet jakiś imprezowicz. Siadasz na łóżku usiłując zapanować nad nadchodzącym nieuchronnie womitem, a za sobą słyszysz męski pomruk. Jakiś facet, którego widzisz pierwszy raz w życiu a z którym najwidoczniej spędziłaś tę noc przewraca się na drugi bok i śpi dalej, chrapiąc donośnie. Wytrzeszczasz oczy i w Twojej głowie kołacze się jedno pytanie: CO TU SIĘ DO CHOLERY WYDARZYŁO?

Tak właśnie czujesz się po przeczytaniu „Toy Wars”.

 

ziemianski_toywars_1600x1200 Czytaj dalej

„Książka do zrobienia”, czyli flamastry w dłoń!

Niedawny fenomen książek typu „Zniszcz ten dziennik” czy „To nie jest książka” był dla mnie nieco kontrowersyjny, ale raczej niezbyt trudny do zrozumienia. Oto nareszcie Czytelnik może zemścić się na tych wszystkich dziesiątkach matek, babek, ciotek, nauczycielek i bibliotekarek, których karzące ręce sprawiedliwości dosięgały każdego, który ZAGIĄŁ BYŁ HANIEBNIE RÓG i tym samym zaświadczył, że oto jest zwyrodnialcem oraz potworem. Ludzieeeeeeee, oto niszczę książkę i nic nie możecie mi zrobić!

Osobiście przyznam się Wam tu w tym miejscu, że nałogowo czytam książki przy jedzeniu, więc nieraz zdarzyło się, że mi taki dajmy na to sok z pieroga prysnął był na stronicę. Czytam też w mnóstwie innych zupełnie nieprawdopodobnych miejsc, co skutkuje tym, że moje książki są dość mocno sfatygowane. Właściwie nie zdzierżyłabym tylko łamania książek – bo wtedy zaczynają kartki wypadać i nawet się tego skleić nie da. Ale nawet dla tak tolerancyjnego książkoholika jak ja idea celowego niszczenia książki była co najmniej słaba. Jednakowoż literatura kreatywna, współtworzona wraz z Czytelnikiem – oooo, to już co innego. I tak w me inkoholicze łapy za sprawą Dwóch Sióstr trafiła do mnie „Książka do zrobienia”:

dsc_2749_zps17oh2lgn Czytaj dalej

Sza, cicho sza, czas na „CISZĘ”…

Napotkałam byłam na Polconie zjawisko, które bardzo mnie zasmuciło. To znaczy może nie bezpośrednio na Polconie, ale tam spadła kropla, która, cytując klasyka, przegięła pałę goryczy. (W dzisiejszej recenzji będzie bardzo dużo przemyśleń wielorakich, prywaty oraz wątków osobistych, ponieważ this shit’s got real). Czekałam sobie przed galą wręczenia Zajdli niespokojnie, kręciłam się i wierciłam na wszystkie strony w krzesełku świadoma, że oto na moich oczach się będzie odbywała historia. Po mojej lewej i prawej stronie natomiast rozciągał się szpaler ludzi zapatrzonych w ciemnościach w swoje telefony.  I zrozumiałam wtedy ciekawą rzecz – to wcale nie tak, że oni się tu nudzą. Przecież każdy z nich czekał w gigantycznej kolejce żeby wejść na salę, zająć sobie jak najlepsze miejsca, przyszedł specjalnie wcześniej. Po prostu to, co dzieje się na żywo to za mało. O wiele za mało. Na pasmach nigdy nie zapada Cisza.

20170818_195458

Czytaj dalej

Polcon, czyli konwentowe Tchnienie Wschodu

Wstyd się przyznać, ale o Polconie w Lublinie dowiedziałam  się z ust miłej pani Fabrykosłownej na Warszawskich Targach Książki. I natychmiast popadłam byłam w otchłań mięciutką samozachwytu, że oto Kozi Gród w swych progach gości tak znamienitych gości. A dzisik zapraszam Was na zdjęcia z owego wydarzenia, które oddają moje mocno detaliczne podejście do fotoreportażu. 😀

dsc_2617_zpseqqnk73t

Czytaj dalej

„Światło między oceanami”, czyli o złych decyzjach dobrych ludzi

Przelećcie oczyma fotosy w dzisiejszej recenzji. Jak Wam to wygląda? Prawdopodobnie źle Wam to wygląda. O, Inkoholiczka, niby taka ą-ę, a tu ordynarne romanse czyta i jeszcze się chwali. I właśnie taki był zamysł, ale niestety – zupełnie nie wyszło. Wyszło tak, że zamiast się rozerwać i łezkę wzDruszenia spod oka obetrzeć to się zasmuciłam i zryczałam jak, nie przymierzając, bober.

light-between-oceans-002

Czytaj dalej

„O ziołach i zwierzętach”, czyli w białowieskim świecie Simony Kossak

O Inkoholiczo – Marginesowej współpracy marzyłam już od dawna. Niestety, często mię się zdarza może nie oceniać książek po okładce, ale na pewno ślinić się do co piękniejszych egzemplarzy jak nie przymierzając wściekły lisek. Dlatego w ramach ciągu dalszego po WTKowych darów losu zapraszam Was serdecznie na słów kilka „O ziołach i zwierzętach” pani Simony Kossak.

19601277_1406358389453446_7744928894283823495_n

Simona Kossak – kim jest? Legendą.  Czytaj dalej

TOP 7 kandydatów na męża, czyli popkulturalni misterzy

Każda fangirl ma w swoim życiu taki okres (jeden, dwa, ewentualnie sześćset), w którym kocha się na zabój w jakimś fikcyjnym charakterze. Ale to, że ktoś jest wymyślony, nie znaczy, że nie istnieje, prawda? 😀 Więc kochać można bez przeszkód.

marry

Temat jest ważki i wiecznie aktualny, poruszenia godzien! Drogie Inkoholiczki-Książkoholiczki i Fangirle wszelkiej maści – dziś coś dla Was. Jak uczyła mistrzyni Danuta Norek – kobieta już tak ma, że wychodzi za mężczyznę, przy którym czuje się bezpiecznie, a zdradza z tym, przy którym czuje się niebezpiecznie. Dzisiaj będzie o tych pierwszych – idealnych popkulturalnych kandydatów na małżonków. Marzenie każdej spragnionej ciepła domowego ogniska fangirl.

Kolejność losowa, nie ma faworytów – wybór należy do Was, drogie Panny!

Kto na pierwszy ogień? Nie kto inny, jak… Czytaj dalej